Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
147 postów 1403 komentarze

att

Andrzej Tokarski - się zobaczy

Smoleńsk - DLACZEGO czII

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

MASKIROWKA W MASKIROWCE – JAK RUSKA BABA W BABIE

 

Druga odsłona pytania DLACZEGO? jest następująca: DLA → CZEGO? Dla jakiego celu? Czy oprócz elementu przyczynowego wyżej opisanego jest jeszcze jakiś element OCZEKIWANY?

 

Oto zobaczmy co się w wyniku „katastrofy smoleńskiej” stało w dalszym planie. Choć wszystko wskazuje na to, że istota zdarzenia dokonała się w innym niż smoleńskie błota miejscu, od samego początku obowiązująca narracja budowała coś szczególnego. Wręcz natarczywie wdrukowywano ludziom w świadomość obraz rosyjskiej współ-winy, rosyjskich matactw, rosyjskich kłamstw od samego początku, od pierwszych wiadomości o czterech podejściach, rosyjskiego bałaganu (bardak!)etc. Oczywiście oficjalna narracja kreowała inną rzeczywistość, znakomitą współpracę – jednak w sposób na tyle nachalny, że – a może żeby - tylko podkreślało to zasadność tego pierwszego odczucia.

 

Można powiedzieć: ech ci Polacy i te ich antyrosyjskie fobie – ale to nieprawda.

W budowaniu tej antyrosyjskiej narracji pracowicie i ostentacyjnie brali udział Rosjanie (używając pojęcia „Rosjanie” mam na myśli władze imperium, nie mieszam do tego zwykłych obywateli) Kłamstwa od samego początku, demonstracyjne lekceważenie rodzin ofiar, pogarda dla szczątków ofiar, łamanie prawa międzynarodowego, niszczenie wraku, niszczenie dowodów, wielość wersji nagrań czarnych skrzynek, ostentacyjna odmowa pomocy prawnej, iście azjatyckie – choć może raczej należałoby powiedzieć „talmudyczne” - łgarstwa na każdym etapie śledztwa aż do dziś.

Symbolem tej ostentacyjnej demonstracji winy i udziału w katastrofie jest słynne zawiesie ze znanego filmu. Ten filmik powstał w Rosji, więc gdyby chciano by nie było takich kompromitujących śladów, to by ich nie było. Ale zawiesie jest i mówi nam i całemu światu: to wszystko fotomontaż, pic na wodę, maskirowka i zostało to wykonane przez nas (Rosjan) – i co nam zrobicie? Ten element nie miał prawa się tam znaleźć kilka chwil po „katastrofie”poza jednym/może dwoma wyjątkami. Że MIAŁ się znaleźć. Żeby było widać. Żeby wszyscy, którzy powinni to zobaczyć, udawali, że go nie widzą. I że na jego drugim końcu był śmigłowiec, albo dźwig. Którym podniesiono coś. Co podnoszono kilka chwil po „katastrofie”? Na przykład siatki maskujące „wrak”. Żeby je podnieść niezauważalnie dla np. satelitów, wcześniej przeleciał IŁ86 i zrzucił mgłę, jak alibi, która jak szybko się pojawiła tak samo szybko znikła. Ił przy okazji zostawił na radarach ślad lądującego samolotu – tak na wszelki wypadek, gdyby ktoś niepowołany obserwował. Po czym zameldował swoim zrzut i poleciał i tyle go widzieli. Samochody już były niepotrzebne.

Gdyby to wszystko chciano ukryć, to by ukryto. Gdyby to był zwykły wypadek, to byłoby zwykłe badanie, zwykłe sekcje, zwykłe pogrzeby. Nikt z żadnej strony by nie kłamał, bo nie byłoby powodu.

 

Stało się inaczej więc trzeba dociekać DLA → CZEGO? Dla jakiego celu stało się to, co się stało i dlaczego Rosja bierze w tym tak intensywny i ostentacyjny udział? Czy ma to jakiś związek z dalekosiężnymi planami geopolitycznymi o których pisałem wcześniej? A jeśli tak – to jaki?

 

Znów cofnijmy się wstecz. Zdruzgotany naród i szczęśliwa rozradowana władza. Żółwiki przybijane Putinowi, rechot na pogrzebie, poniewieranie rodzin ofiar, demonstracyjnie niechlujnie prowadzone śledztwo – a wszystko rączka w rączkę z Rosją. Raport Anodiny wiarygodny, raport Millera tłumaczony z rosyjskiego na polski, Władymir, „nasz człowiek w Moskwie”. Pełna sielanka - i pełna ostentacja. Nakręcanie emocji społecznych.

W napinaniu struny ważną rolę odgrywają „nasze media”. Kręcą kołowrotek antyrosyjski, ale każdy, kto spróbował zasygnalizować im szersze spojrzenie na „katastrofę” - poszerzoną choćby o hangar i wątek warszawski – moim zdaniem kluczowy dla zrozumienia prawdy o 10.04.2010 – ten wie, że nie ma dialogu, nie ma poszukiwania prawdy. Jest tylko agresja. Podobnie ma się rzecz z ówczesnym posłem a obecnie ministrem Macierewiczem. Polityk ów, całkowicie impregnowany na elementarną logikę brnął i nadal brnie w hipotezy wybuchowo-wielowybuchowe, ostatnio „ubogacone” o jakąś idiotyczną teorię o błędzie konstrukcyjnym. Wspomina też ostatnio o jakichś „setkach świadków” - po dopytaniu okazuje się, że to jacyś NN, lub mieszkańcy Smoleńska. Mieszkańcy miasta będącego jednym wielkim garnizonem wojskowym obcej armii świadkami ministra Macierewicza....czy coś trzeba dodać?

 

Wszystko to w sosie narracji o winie Rosjan – ale bez śladu poszukiwania czy analizowania innych, choćby wyżej zasygnalizowanych elementów. Symptomatyczne za to było wywalenie z komisji Chrisa Cieszewskiego gdy tylko ten wskazał, że ślady śniegu na zdjęciach z lutego marca są tożsame z układem szczątków „wraku” po 10.04.2010. To wystarczyło by natychmiast wyleciał i w obecnym składzie podkomisji już nie powrócił. Wygląda jakby nie pasował do założonego planu działania. Spadło z nieba 10ton mięsa i kości, 800litrów krwi, bagaże, odzież. Czy ktoś widział na zdjęciach „wraku” cokolwiek z tego? Jedną kroplę krwi? Był tylko czerwony żakiet, w jakim powszechnie jeździ się w oficjalnych delegacjach państwowych na groby.... i lokalny żul w burym swetrze, który pewnie od tygodni beztrosko sypiał w tym wraku, nie wiedząc nawet, że sypia w eleganckim samolocie państwowym...w locie.....

a Macierewicz bada........ Nic dziwnego, że Cieszewski wyleciał.

 

Więc: rozradowana władza i zdruzgotany naród. Rząd ówczesny nie sposób inaczej określić jako z punktu widzenia interesów państwa fatalny, tragiczny, niekompetentny, butny arogancki, niszczący wszystko czego się dotknął. Ale z punktu widzenia „cywilizowanego świata” znakomity, demokratyczny, PRZEWIDYWALNY, nowoczesny, etc. My – oni. Naciągania struny ciąg dalszy.

 

Pojawia się konflikt na upadającej Ukrainie. Ten konflikt, w istocie mroczny cień wielkiej geopolityki pod postacią rozgrywki o podział terytorium, bogactw i niewolników między dwoma gangami, jest też okazją do przeorientowania sceny politycznej w Polsce. Oto powszechnie znienawidzony polski rząd angażuje się w sprawy ukraińskie po „słusznej” stronie, niepostrzeżenie stając w ten sposób w kontrze do Rosji. Środowiska patriotyczne w durnym amoku uczestniczą w tej narracji. Charakterystyczne, że cały „cywilizowany świat”, UE, USA zachowują dystans do tej sprawy, są oszczędne w słowach i sankcjach wobec Rosji. Wyjątkiem jest Polska – tylko tutaj już z prawa i z lewa kręci się spiralę antyrosyjską – zupełnie jakby komuś o to chodziło, by ten konflikt zaogniać.

Wszystkie środowiska post-pzprowskie jak na rozkaz zaczynają robić to samo. Wszystkie te dotąd bezgranicznie oddane Rosji Cimoszewicze, Cioski, Millery, Kwaśniewskie itp – jakby ktoś przełożył wajchę.

Rosja podobnie burczy groźnie pod adresem Polski.

 

Charakterystyczne, że nikt ani w polskich mediach, ani wśród polityków nie pokusi się o przedstawienie rzeczywistego znaczenia wydarzeń na Ukrainie, nie ma żadnej analizy rzeczywistych ośrodków decyzyjnych, żadnego szerszego kontekstu międzynarodowego poza „biedna Ukraina i źli Rosjanie”. Nie powinniśmy się dowiedzieć jaka tam gra się toczy, JAKIE PAŃSTWO tam się buduje i jak to się ma do naszej przyszłości. Dla nas ważne ma być byśmy postrzegali Rosję jako główne zagrożenie – i, co szczególnie warte zauważenia, Rosja wydatnie nam w tym pomaga.

 

Dlaczego to ostatnie tak szczególnie warte zauważenia? By się uchronić przed naiwnym rozpoznaniem sytuacji. By wiedząc, że zapewne chodzi o prowokację, nie dać się sprowokować.

 

Spotyka się też czasem takie spojrzenie na stosunki polsko-rosyjskie: Rosja nie była i nie jest do nas wrogo nastawiona, wyzwoliła nas, pomogła odbudować po wojnie, zapewniała przez lata pokój i dobrobyt – tylko my tego nie potrafiliśmy uszanować i odpłacamy się czarną niewdzięcznością. To są niestety dywagacje intelektualnego prawiczka wychowanego na Czterech Pancernych. Sowiecka Rosja zamierzała nas anihilować w 1920, dobiła w 1939, ograbiła z resztek w 1945, rękami swoich wysłanników dokonała rzezi Żołnierzy Wyklętych i zdławienia demokracji po wojnie, zatrzymała w rozwoju i okupowała do lat 80tych.

To samo robiła później po tzw przemianach demokratycznych polegających głównie na zmianie szyldów (PRL na Polska, ZSRR na Rosja) i w niewielkim zakresie na zmianie nadzorców. Może raczej na podziale stref wpływów: Rosja grabiła nas dalej w sferze energetyczno-surowcowej, „cywilizowany świat” w pozostałych. Warto też pamiętać, że Polska w żadnym momencie nie stawała w istotnej kontrze wobec Rosji – raczej dość potulnie dawała się doić. Wielka w tym zasługa większości „naszych” rządów, oczywiście. Od lat 90tych rabunek wszystkiego, co się dało ukraść szedł już na ostro, ale trzeba było dopiero armagedonu rządów Tuska i jego kumpli, by cherlawy i zacofany dorobek PRL jawić się zaczął jako utracona kraina dobrobytu i bezpieczeństwa. Armagedonu i zaniku pamięci – bo jeśli ktoś pamięta ten koszmarny brudny kraj zmęczonych ludzi, krzywych ulic i chodników, nędznych i rzadkich samochodów, koślawych niedostępnych mieszkań i tych wszystkich innych licznych rzeczy, których – NIE BYŁO! - to tak za bardzo nie tęskni.

 

TRZEBA BYŁO DOPIERO SPROKUROWAĆ SMOLEŃSK – żeby powstał rozbrat w stosunkach z Rosją w istocie nie do usunięcia. Tzn. usunięcie było jakoś możliwe w momencie i okolicznościach opisanych w tekście „o czym milczy min Waszczykowski” - to wtedy był moment weryfikacji rzeczywistych intencji strony rosyjskiej. Mogli – gdyby chcieli - wybrnąć z całej bardzo dla nich niejednoznacznej sprawy Smoleńska, wszcząć procedurę oddawania tzw „wraku” etc. Nic takiego nie zaszło – zamiast tego była jak zwykle arogancka sowiecka buta, poniżenie gościa, pokazania mu miejsca w przedpokoju i odesłania z niczym. Jak dla mnie to był koniec kredytu wiarygodności dla Rosji w jej obecnej postaci.

 

Nastąpiły w Polsce wybory: prezydenckie a później parlamentarne. Nominalnie jedne i drugie zakończyły się dla nas korzystnie, łotry bez czci i godności odeszły w niesławie, wygrała opcja patriotyczna, przynajmniej w sferze deklaracji. Jednak dokładniejsza analiza zdarzeń nasuwa wątpliwości. Czy przypadkiem nie jesteśmy w dalszym ciągu przedmiotem manipulacji? Ciągu manipulacji? Wiemy, że dla naszej szkolonej w Moskwie komisji wyborczej uzyskanie pożądanego wyniku nie stanowi trudności. Pokazały to choćby wybory samorządowe. A jednak nie udało się. Do ogromu klęski przyczyniła się mnogość kandydatów po lewej stronie – zupełnie jakby stracili instynkt samozachowawczy. Przecież zabrali głosy Bronkowi. To samo zdarzyło się w wyborach parlamentarnych: pojawiły się jakieś wystrugane na poczekaniu z patyka partie i partyjki, które odebrały głosy PO. I oto PIS odniósł bezprecedensowe zwycięstwo. Czy przypadkiem nie miało tak być? Oto jest pytanie.

 

Używając pojęcia „maskirowka” warto spróbować rozszerzyć je na inne zjawiska: to opis fałszywego miejsca katastrofy. Ale maskirowką można też nazwać przepoczwarzenie PRL w Rzeczpospolitą Polską – to co się stało, teraz z dystansu lat, wydaje się ,z e doszlo jedynie do wymiany nadzorców. Maskirowką jest też – w moim przekonaniu – przemiana ZSRR w Rosję – to co tam tak naprawdę powstało, to nadal przepoczwarzony, przebrany ZSRR - władza należy do tych samych, co niegdyś środowisk, niekoniecznie rosyjskich. Techniki działania nieco się zmieniły – cele niespecjalnie.

Na innym poziomie – obrazu współczesnego świata możemy też poszukać maskirowki: czy obecna wędrówka ludów z południa na północ, ale także przez Rosję do Finlandii nie świadczy o tym, że obraz świata suwerennych państw, rozdzielonych granicami jest pozorny, fałszywy, jest jak te cienie na ścianie platońskiej jaskini – wystarczy, że ktoś w jakichś ponadnarodowych strukturach podejmie taką decyzję - i granice znikają, dokumenty nie są potrzebne. Struktury państwowe przestają istnieć. Zjawisko wykracza poza ramy UE czy NATO – Rosja jest tego przykładem. Istnieje ponadnarodowa gra wpływów ponadnarodowych sił – reszta to przedstawienie dla naiwnych. Jakich sił? To też dobre pytanie. Żeby poszukać na nie odpowiedzi, można postawić inne pytanie, pomocnicze – zawadzające o wcześniej przywołany przykład ruchu uchodźców, wywołany, jak powszechnie wiadomo (?) przez działania wojenne cywilizowanego świata przeciw ISIS. Można by zapytać: cóż to takiego owo ISIS – i dlaczego nazywa się ISIS i z czym to się może (może nawet powinno) kojarzyć?

 

Postawmy jednak inne: Na granicy jakiego państwa graniczącego z ziemiami kontrolowanymi przez ISIS nie ma ŻADNYCH walk, nie trzeba ich strzec, nie przelatuje tam choćby jeden pocisk?

 

I dlaczego?

 

cdn.

 

KOMENTARZE

  • Czekam na część 3
    Przez cały czas nie mogę złapać intencji PISu. To nie jest formacja z mojej bajki, mam dużo zastrzeżeń. Z drugiej strony trzeba wziąć pod uwagę skomasowany atak ze wszystkich stron na tę formacje polityczną. To ich w moich oczach uwiarygadnia. Widać , że depczą czyjeś odciski , a tym samym można mieć nadzieję , że działają w interesie Polskiej racji stanu.
    Robią wiele rzeczy pod dyktando NWO ale z drugiej strony trzeba mierzyć siły na zamiary i realizować w pierwszej kolejności to co można wyrwać od bangsterki. Jest jeszcze sprawa ceny jaką może zapłacić rodzina Kaczyńskiego za jego niesubordynację. Juz udowodnili , że nie cofną sie przed niczym w realizacji swych celów. Może stąd gra PIS z katastrofą smoleńską, bo być może ujawnienie prawdy skończyło by się następnymi tragediami.
    Sytuacja jest zakręcona do entej potęgi i trudno dotrzeć do jej dna , tym bardziej , że nie wiadomo które jest prawdziwe a nie fałszywką .
    Dla wielu ludzi " znających się na polityce" zmasowany atak na Kaczyńskiego wynika z tego , że jest on zwykłym wrednym, nienawidzącym ludzi oszołomem.
    Niestety , taka jest świadomość polityczna większości Polaków.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031