Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
139 postów 1374 komentarze

att

Andrzej Tokarski - się zobaczy

Wajrak Trójpalczasty

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Białowieskie wzmożenie wieczorową porą

 

Wajrak Trójpalczasty

 

Nie mam nic przeciw ekologom. Sam na mojej wsi jestem tak, z lekką pogardą nazywany – odkąd zacząłem protestować przeciw wylewaniu setek beczek szamba z ubojni do ziemi na terenie parku krajobrazowego, rozjeżdżaniu tegoż terenu chronionego przez durniów na motocyklach crossowych, czy quadach, praktykach bezmyślnych rolników dokonujących oprysków chemicznych upraw w środku słonecznego dnia – czyli w porze największej aktywności pszczół, polowaniach prowadzonych w okresach ochronnych i z użyciem niedozwolonych prawem metod (sam jestem myśliwym, choć niepraktykującym, więc nie łykam drętwego kitu jaki brać myśliwska zwykła wciskać cywilom)... i paru innych rzeczach, za co nasz swojski katolicki lud się na mnie z lekka obraził – bo nic tak nie obraża Polaka – Katolika, jak zmuszanie go by wyszedł poza utarte schematy – i zaczął MYŚLEĆ.

 

Więc, nie mam nic przeciw ekologom – dopóki nie wpadają w obłęd bezrefleksyjnego szaleństwa. A z takim stanem zetknąłem się podczas ostatniego, sprzed kilku dni pobytu w Białowieży. Dzień wcześniej słyszałem w telewizorze red Wajraka, jak zawzięcie perorował o koniecznej ochronie pierwotnej puszczy Białowieskiej. Już będąc w Białowieży, siedząc wieczorem na werandzie, usłyszałem głos rzeczonego redaktora z zza płotu, z sąsiedniej posesji, gdzie wpadł z wizytą – i również nie ustawał w perorowaniu. Cicho spytałem gospodarzy: czy to przypadkiem nie sam Wajrak Trójpalczasty nadaje zza płota? I zobaczyłem spojrzenia, które zabijają. Chcąc uniknąć niechybnego spopielenia co prędzej odwróciłem wzrok...

 

Następnego dnia, już w większym (o cechach które ja w swój autorski sposób określam jako „parainteligencja”) towarzystwie, na stole pojawiła się tajemnicza petycja, podawana sobie z rąk do rąk z zachętą (stanowczą) do jej podpisywania. Starsi podpisywali ochoczo, przerzuciwszy jedynie pobieżnie tekst wzrokiem, młodsi podpisywali jeszcze prędzej – wcale nie czytając. Na moją sugestię wobec pewnej młodej damy, by na wszelki wypadek zerknęła na to, CO podpisuje, otrzymałem jej pełne politowania spojrzenie (gdybym wiedział tyle, co ona, nie pytałbym...mówiły oczy...) - zaś z tyłu usłyszałem głos jejmości w wieku dalece postbalzakowskim, brzmiący niezapomnianym tonem głosu Jana Himilsbacha, tylko trzykrotnie głośniejszego: „Młodzi nie muszą czytać, młodzi wystarczy że nas słuchają!”. Co oświadczywszy, jejmość wróciła do łapczywego palenia 40 pewnie tego dnia papierosa.

 

Tak więc petycja została podpisana, ja zaś później, korzystając z chwili nieuwagi zajrzałem na kartkę – było tam oczywiście o zagrożeniu wynikającym z wycinki zaatakowanych kornikiem drzew, o obronie dziedzictwa, pierwotnej puszczy, itd.

 

I tak się zastanawiałem: skąd się biorą tacy idioci? To są przecież ludzie nominalnie wykształceni, umiejący – nominalnie - czytać ze zrozumieniem, czasem pracownicy naukowi, więc posiadający umiejętność poszukiwania źródeł wiedzy, choćby w bibliotekach. Ale nic takiego nie robią. Zamiast tego pierdolą jak potłuczeni niestworzone brednie.

 

Wystarczy porozmawiać ze starszymi mieszkańcami Białowieży, nie mówiąc już o źródłach słusznie wskazywanych przez samego Szyszkę (który nie jest moim ulubionym bohaterem, a wręcz przeciwnie), by dowiedzieć się w sposób nie podlegający dyskusji, że nie ma czegoś takiego jak pierwotna puszcza Białowieska. Że wszystko co tam rośnie, zostało posadzone ręką człowieka w ramach trwającej co najmniej setki lat działalności gospodarczej. Że puszcza stale była eksploatowana, zaś stworzenie rezerwatu ścisłego nastąpiło w oparciu o zamysł, skądinąd godzien najwyższej pochwały, by poprzez eliminację wpływu człowieka, PRZYWRÓCIĆ lasowi gospodarczemu charakter pierwotny, a nie zachować coś co w postaci pierwotnej istniało – bo już od bardzo dawna NIE istniało.

 

Wystarczy uświadomić sobie, że katastrofalny wysyp kornika drukarza, wynika z realizowanego w przeszłości (podobnie jak w Karkonoszach) błędnego pomysłu masowych nasadzeń świerka, który nie jest naturalnym drzewem tych ziem, zaś w nadmiernym zagęszczeniu (podobnie jak zresztą każda monokultura) z łatwością generuje masowe pojawianie się szkodników gatunkowych – i prowadzi to do opłakanych skutków. Co właśnie widać w białowieskich lasach. Więc nie należy bredzić – tylko co prędzej ściąć te drzewa – i od razu wywieźć z lasu by, kornik się nie rozprzestrzeniał - i przeznaczyć na opał, byle szybko. A na ich miejscu posadzić inne drzewa, nie powielając już grzechu monokultury. W tej dziedzinie prawdziwy zarzut, jaki należałoby i to głośno i dobitnie postawić ministrowi Szyszce, to taki, że ścięte drewno zalega w lesie ZBYT DŁUGO. Powinno być usuwane na bieżąco po ścięciu.

 

Dzięcioł trójpalczasty jest bardzo ważny, ale trzeba używać rozumu - rozum wydaje się jednak ważniejszy. W normalnym lesie znajdzie on – dzięcioł, nie rozum - sobie pożywienie w postaci min korników, natomiast w lesie dotkniętym plagą, dzięcioł żadnej równowagi nie przywróci, bo nie jest w stanie. Równowaga została naruszona przez człowieka w tak dalekim stopniu ,że tylko człowiek jest w stanie skutecznie ten proces zatrzymać. Nie dzięcioł, ani nie redaktor Wajrak, tylko drwale i ciężki sprzęt.

 

Kochamy żubry, cieszymy się, że są. Kochamy wilki, rysie, niedźwiedzie, sarny, lisy. Bo są na poziomie równowagi środowiskowej. Spróbujmy sobie wyobrazić, że żubrów jest dziesięciokrotnie więcej. I wilków - i lisów - i bezpiecznych, wydawałoby się, jeleniowatych. Stada niszczące szkółki leśne, zjadające i dewastujące uprawy rolne, drapieżniki polujące na zwierzęta domowe, pożerające wszystko nie wyłączając psów, kotów i ...ludzi. Wizyty żubrów w gospodarstwach, gdzie rozwiązanie problemu ogrodzenia, czy drzwi stodoły, jest nieistotnym detalem.

 

Jak głośny będzie płacz ekologów i nawoływanie by co prędzej przyjechali myśliwi i zrobili porządek – czyli przywrócili równowagę...

 

Przecież dokładnie taka sytuacja jest obecnie z kornikiem drukarzem w puszczy Białowieskiej. To jest plaga, zagrożenie, z którym należy WALCZYĆ, nie asymilować się.

 

Do ministra Szyszki można i trzeba mieć pretensje. Uważnie przyglądać się czy pod pretekstem ochrony przed kornikiem nie sankcjonuje on wycinki o znacznie większej skali niżby to wynikało z rzeczywistych potrzeb. Wycinki o charakterze czysto zarobkowym. Stawiać zarzuty o haniebną ustawę sankcjonującą masową barbarzyńską wycinkę drzew w całym kraju, o niejasne powiązania z deweloperami, o być może ukryte a złowrogie intencje wyżej wymienionej ustawy. O kontakty i zależności z panem Rydzykiem, też bardzo tajemniczą postacią. O wątpliwe rozliczenia majątkowe. O nieskrywaną, wręcz ostentacyjną impertynencję – unaocznioną choćby w scence rodzajowej „córka leśniczego”.

Nawet nie w tym, że załatwiał tą sprawę, bo tak naprawdę wszyscy tak to załatwiają – lepiej zatrudnić kogoś z polecenia, niż kogoś o kim nic nie wiemy. Tylko w tym, że robił to z tak nachalną ostentacją, w najwyższej pogardzie mając opinię publiczną.

 

Obywatel Jan Szyszko to nasz pracownik najemny, nie samowładca – warto byłoby mu o tym stanowczo a często przypominać.

 

Ale akurat nie w temacie kornika drukarza. Tu Szyszko ma rację i nawet redaktor Wajrak powinien to zrozumieć. No ale cóż, jak się ma na imię Adam (AAAdam?) i korzenie w gazecie Wyborczej....to może wszystko nie jest takie jakim być powinno...

 

Nie umniejszając zasług redaktora Wajraka dla popularyzacji wiedzy i wrażliwości przyrodniczej – na ten towar, jako się rzekło na wstępie tego felietonu, zapotrzebowanie w narodzie ogromne, szkoda, że nieuświadomione...

KOMENTARZE

  • Ekolodzy zaszachowani przez... pustułkę
    Ekolodzy nie poprzestają na swoich histerycznych atakach na ministra środowiska w związku z rzekomym niszczeniem Puszczy Białowieskiej. Oderwanie od rzeczywistości ekologów przypinających się do drzew w Puszczy, jest powszechnie znanym faktem. Co gorsza, żadne fakty do nich nie przemawiają. Ministerstwo Środowiska wiedząc o kolejnych planowanych protestach, bogatsze o doświadczenia z dni, kiedy ekolodzy wchodzili na dach budynku ministerstwa, zaszachowało zawczasu ekologów, pozbawiając ich możliwości wejścia na dach. A ściślej mówiąc, ekologów zaszachowała pustułka Falco tinnunculus…

    Uprzejmie informujemy, że na dachu gmachu Ministerstwa Środowiska zamontowano budkę lęgową dla pustułek Falco tinnunculus, która została w tym roku zasiedlona przez parę ptaków tego gatunku. Pustułka jest gatunkiem podlegającym ochronie na mocy rozporządzenia Ministra Środowiska z dnia 16 grudnia 2016 r. w sprawie ochrony gatunkowej zwierząt (Dz. U. poz. 2183). Zgodnie z paragrafem 6 ust. 3 tego rozporządzenia w stosunku do dziko występujących zwierząt gatunków chronionych obowiązuje zakaz umyślnego płoszenia lub niepokojenia w miejscach noclegu, w okresie lęgowym w miejscach rozrodu lub wychowu młodych.
    W związku z powyższym osoby, które wchodzą na dach bez stosownego zezwolenia wydanego zgodnie z przepisami art. 56 ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody (Dz. U. z 2016 r. poz. 2134, z późn. zm.), będą traktowane jako osoby łamiące zakaz płoszenia zwierząt podlegających ochronie gatunkowej. Na mocy art. 131 pkt 14 ustawy o ochronie przyrody osoby naruszające bez zezwolenia zakazy obowiązujące w stosunku do zwierząt objętych ochroną gatunkową podlegają karze aresztu albo grzywny
    —czytamy w oświadczeniu wydanym przez Ministerstwo Środowiska.
    Ekolodzy zostali postawieni przed nie byle jakim dylematem. Kto w ich hierarchii wartości stoi wyżej? Świerk? Kornik drukarz? Czy pustułka z małymi? O tym z pewnością dowiemy się niedługo…

    http://wpolityce.pl/polityka/345629-tylko-u-nas-ekolodzy-zaszachowani-przez-pustulke-ms-zakazuje-wejscia-na-dach-budynku-aby-nie-ploszyc-chronionych-ptakow-czy-zieloni-uszanuja-prawo-i-wlasne-wartosci
  • @ Autor
    "Obywatel Jan Szyszko to nasz pracownik najemny, nie samowładca –..."

    Jak i cały ten rzunt, parlament, biurokracja...

    Dobre spostrzeżenie - także i dla Suwerena, bo często o tym jako społeczeństwo zapominamy.

    5*
  • "To jest plaga, zagrożenie, z którym należy WALCZYĆ, nie asymilować się."
    Asymilacja z pewnymi partiami też nie jest możliwa, ale to wątek poboczny.

    Nie da się ukryć, że zaprezentował Pan tutaj wyjątkowo trzeźwe poglądy w dobrze skomponowanym i z artystyczną werwą napisanym felietonie. Tekst przeczytałam z prawdziwą przyjemnością. Całkowicie podzielam pańskie zdanie w tej materii.

    "Ekologowie", precz na bagna ratować populację komarów!
    Panie ministrze Szyszko, do roboty!
  • @Husky 22:23:04
    ktoś w ministerstwie wykazał się poczuciem humoru - ciekawe czy intencjonalnie, czy tak samo wyszło z się...
  • @Jasiek 00:37:50
    juści
  • @AgnieszkaS 01:53:09
    dobre słowo i łechtanie próżności zawsze mile widziane
  • Katastrofa w polskiej nauce
    "Więc, nie mam nic przeciw ekologom – dopóki nie wpadają w obłęd bezrefleksyjnego szaleństwa."

    Co gorzej to szaleństwo opanowało odnośne wydziały na wiodących
    uniwersytetach jak UJ i UW. Pięknoduchy z tytułami nie rozumieją mądrości i doświadczenia leśników i myśliwych dla których las jest drugim domem.

    Tu są skandaliczne przykłady:

    http://www.uw.edu.pl/uw-i-uj-o-puszczy-bialowieskiej/

    http://www.polskiwilk.org.pl/download/FB_02.pdf

    Na szczęście pan minister Szyszko wywalił już na zbity pysk ekologicznych lewaków z Rady Ochrony Przyrody zastępując ich zaufanymi leśnymi ludzmi:

    http://www.superstacja.tv/wiadomosc/2016-05-16/czystki-w-radzie-ochrony-przyrody-minister-szyszko-zdymisjonowal-kilkadziesiat-osob/

    Drugi ważny krok to powierzenie Sakiewiczowi funduszy na uświadamianie społeczeństwa i na walkę z wajrakowszczyzną:

    https://oko.press/6-milionow-zlotych/
  • @Pedant 10:17:46
    jak wynika z powyższego tekstu (pod warunkiem że się go przeczyta w całości...), obywatel Szyszko Jan nie jest ulubionym bohaterem mojej pieśni - jak robi coś złego piętnować - jak coś rozsądnego - chwalić i popierać
  • @Andrzej Tokarski 10:25:31
    "jak robi coś złego piętnować - jak coś rozsądnego - chwalić i popierać"

    Zasada ogólnie słuszna ale bywają ludzie niebezpieczni i okrutni. Od takich należy trzymać się na duży dystans.
  • @Husky 22:23:04
    :))) ! To rozumiem!
  • @Andrzej Tokarski 10:25:31
    http://gosc.pl/doc/3997666.Lesnik-ujawnia-jak-ekolodzy-zdewastowali-Puszcze-Bialowieska

    Skądinąd Wajrak nie ma żadnego wykształcenia "w kierunku". Leśnicy faceta nie znoszą.

    No i ta jego eskimoska polszczyzna w książkach /czytałam jedną, pożyczona od miłośniczki Wajraka, Michnika i gazówy/.
  • @KOSSOBOR 17:31:25
    ...to jedna z zalet demokracji - że jak Szyszko lezie z piłą do lasu, to za nim zaraz skrada się Wajrak, żeby Szyszkę na czymś niecnym ułapić.
    Więc Szyszko musi się jednak trochę pilnować.

    Bo przecież nie wiemy tego, bo nie jesteśmy w stanie sprawdzić, czy pod pretekstem walki z kornikiem nie są kręcone jakieś zupełnie inne lody - i red. Wajrak i ekolodzy mogą to utrudnić lub uniemożliwić - zatem nie wylewajmy Wajraka z kąpielą...przynajmniej przedwcześnie


    Wspomniane przeze mnie złowrogie zamiary ministra w związku z wiadomą ustawą rozumiem tak:

    nowelizacja umożliwiająca masową wycinkę drzew była ściśle związana z planami budowy Judeopolonii - chodziło o pozyskanie gruntów nadających się pod budownictwo dla tych uchodźców co to uchodzą tymi szeroko reklamowanymi połączeniami lotniczymi z Polski do Izraela (ciekawe, że nie wspomina się o kierunku odwrotnym - całkiem jakby te samoloty wracały puste) - i była tylko pośrednio realizowana na zlecenie lobby deweloperskiego. rzeczywistym zleceniodawcą był ten który kręci geopolityką w tym rejonie.
    Grunty zostały pozyskane, a dopiero później ustawa została zmieniona - do tego w zasadzie pozornie: gdy się pamięta, że proces inwestycyjny, zwłaszcza na terenach świeżo pozyskanych, trwa ok 5 lat, to już widzimy, że na pięć lat pozyskano grunty(tyle ile trzeba), teraz trzeba je zabudować. A za pięć lat gdy minie okres karencji ustawy, będzie można pozyskać następne.
    Pytanie istotne jest takie: czy Kaczor wiedział i przykładał rękę, czy został zrobiony w bambuko a dopiero gdy się dowiedział, zaczęto rzecz odkręcać - ale na tyle powoli, by to co miało zostać załatwione, załatwionym zostało. Odpowiedzi nie znam, ale wiadomo, że w PISie trwa stała walka frakcyjna. Macierewicz i Szyszko to ludzie Rydzyka - tego pierwszego nie trawi w PISie nikt, więc drugi ma zapewne podobne poparcie - "córka leśniczego" dowodem - w normalnych relacjach zjadłby obiad z Błaszczakiem i sprawę po cichu załatwił. Więc zapewne nie miał szans ani na obiad ani na spotkanie - więc rzeźbił na chama przy kamerach.
    I kółko się zamyka, gitara gra....skrzypka na dachu
  • @KOSSOBOR 17:31:25
    "Skądinąd Wajrak nie ma żadnego wykształcenia "w kierunku". Leśnicy faceta nie znoszą. "

    Bo dla tych leśników las jest czymś do eksploatowania. Jeszcze bardziej nienawidzą prawdziwych przyrodników ale boją się tego ujawnić.

    Oczywiście muszą być także i rozumni uczciwi leśnicy ale muszą siedzieć cicho dla własnego bezpieczeństwa.
  • Przyroda jest nieprzewidywalna jak pogoda a zawod rolnika trudny
    i niewdzieczny.Kazdy rok jest inny i ciagle rolnika czy lesnika cos zaskakuje.
    Przyklady:
    1.Krolik jest w ciazy 28-34 dni.Jeda z moich samic urodzila 5 kroliczkow po 30 dniach ciazy.Gdy kroliczki juz wyszly z gniazda i zaczely jesc siano po 14 dniach od urodzenia, ich matka urodzila nastepne 5 kroliczkow.Byla wiec w ciazy z ta druga grupa przez 44 dni.

    2.Po wybuchu wulkanu Mt.St. Hellen w stanie Washington wyrosly lany smardzow na pyle wulkanicznym.Ludzie napelniali nimi bagazniki samochodow.Niestety nie dalo sie ich jesc bo byly pokryte tym pylem( jak papier scierny) i nie dalo tego wyplukac.
    Kiedys budowalem dom i robilem wykop pod piwnice.Morena polodowcowa, piasek, glazy narzutowe. Na pryzmie z tego wykopu wyrosly smardze.Dlugo wiec czekaly w tej glebie.

    3.Posadzilem kiedys 160 pomidorow bo znakomicie u mnie rosna.Rozne gatunki, od zoltych az po czarne.Juz mialy zielone owoce.W nocy spadl daszcz a rano krzaki juz byly pokryte plesnia i pomimo natychmiastowego opryskiwania zwiedly ciagu kilku dni.Jestem z wyksztalcenia mistrzem ogrodnikiem warzywnikiem i nie slyszalem o takim przypadku.
  • @Andrzej Tokarski 18:04:01
    Tu wyłącznie gra skrzypek na dachu.
  • @Pedant 20:30:16
    Las jest - między innymi - "zakładem" produkcyjnym. No chyba że czegoś nie wiem i drewno robimy w hutach.
  • @staszek kieliszek 22:34:28
    Tak samo "wyskakuje" podbiał - z głębokich wykopów, po dziesiątkach lat. Przerabiałam to w swoim ogrodzie.
    Smardze to pyszności grzyby.
  • @KOSSOBOR 01:01:36
    "Las jest - między innymi - "zakładem" produkcyjnym"

    Trolluje pan. Dla Szyszki?
  • Nowa wiara
    Ekologia to nowa wiara. Szkoda czasu na dyskusje z nawiedzonymi. Nie przyjmują żadnych racjonalnych argumentów, bo ich nie przyjmą. Niektórzy z nich są jednak dziwnie racjonalni jeśli chodzi o wymuszanie haraczy. Każdy człowiek jest wierzący, jednak te współczesne religie robią z ludzi kompletnych idiotów.
  • @Murzynio 03:27:16
    "Ekologia to nowa wiara."

    Na szczęście mamy bezinteresownych i uczonych obrońców XIX wiecznej nauki, leśnictwa i myśliwstwa. Kto wie, może nas wybronią także przed starozakonnym relatywizmem i szwabsko-kwantowymi zabobonami w fizyce.

    Oto oni:

    http://static.wirtualnemedia.pl/media/top/gojskahejkesakiewicz655.png
  • @Pedant 11:32:19
    Para geniuszy
  • @Murzynio 03:27:16
    A tak było ekologicznieee...Acha, miłośnikom czystości i elektrycznych samochodzików ku uwadze - "Mało znany fakt: Produkcja baterii dla eko-samochodu generuje ilość CO2 zbliżoną do 8 lat jazdy autem z silnikiem diesla!" Ekolodzy zafiksowani na punkcie samochodów elektrycznych z pewnością nie będą zadowoleni - okazuje się, że proces produkcji baterii do tego typu pojazdów przy użyciu obecnych technologii generuje bardzo dużą ilość CO2 do atmosfery. Zgodnie z raportem Szwedzkiego Instytutu Badań nad Środowiskiem stworzenie baterii do eko-samochodu generuje ilość dwutlenku węgla zbliżoną do emisji, jakie powstają przez ponad 8 lat użytkowania auta z silnikiem spalinowym diesla! Oto ciemniejsza strona współczesnej mody na bycie "eko". Szwedzki Instytut Badań nad Środowiskiem na zlecenie rządu Szwecji oraz Szwedzkiej Agencji Energetycznej przeprowadził badania na temat wpływu, jaki na środowisko wywiera proces produkcji baterii litowo-jonowych, które są używane w uchodzących za ekologiczne samochodach elektrycznych. Wyniki tych badań są co najmniej zaskakujące. O ile pojazdy elektryczne w trakcie ich użytkowania rzeczywiście nie emitują do atmosfery żadnego CO2, to produkcja wykorzystywanych w tych samochodach baterii generuje olbrzymie ilości dwutlenku węgla. Mats-Ola Larsson z Szwedzkiego Instytutu Badań nad Środowiskiem wyliczył, że aby przy użyciu współczesnej technologii wyprodukować baterię do elektrycznego Nissana Leafa, trzeba najpierw wyemitować do atmosfery ilość CO2, którą można porównać z ilością CO2 wyemitowaną w trakcie użytkowania samochodu spalinowego z silnikiem diesla przez 2 lata i 9 miesięcy. Jeszcze więcej dwutlenku węgla ma powstawać w trakcie produkcji baterii do popularnej Tesli. Zgodnie z wyliczeniami Larssona ilość CO2 jest w tym przypadku zbliżona do emisji, jakie powstają przez ponad 8 lat użytkowania auta z silnikiem spalinowym diesla! Powyższe wyliczenia - zakładając, że zostały one przez Szwedzki Instytut Badań nad Środowiskiem przeprowadzone rzetelnie -to z pewnością kubeł zimnej wody na rozgrzane głowy ekologów zafiksowanych na punkcie samochodów elektrycznych. Jak widać moda na bycie "eko" ma również swoją ciemniejszą stronę. Dobrze byłoby, aby każdy miał tego świadomość.

    Źródło: Study: Tesla car battery production releases as much CO2 as 8 years of driving on gas (climatechangedispatch.com)
    Źródło: New report highlights climate footprint of electric car battery production (ivl.se)
  • @Husky 22:23:04
    http://niewygodne.info.pl/miejsca/farma-wiatrowa-szaro_footloosiety_F_CC-by-2,0-550.jpg

    Farmy wiatrowe w Polsce w 2016 roku odnotowały 3 mld zł strat! Najpierw jednak ktoś potężnie zarobił na ich postawieniu! Energetyczny biznes wiatrowy w Polsce w ogóle się nie kręci. Po pierwsze: drastycznie spadły ceny "zielonych certyfikatów" (czytaj: dopłat), dzięki którym produkcja "zielonej" energii może być w ogóle opłacalna. Po drugie: okazało się, że w Polsce nie ma na tyle silnych wiatrów, aby moce wytwórcze były w pełni wykorzystywane. Efekt? Tylko w ubiegłym roku farmy wiatrowe wygenerowały aż 3 mld zł strat! Ci, którzy na nich mieli zarobić (firmy dostarczające technologie), już dawno to zrobili. Reszta musi się teraz "bujać" z problemem. Zgodnie z informacjami Agencji Rynku Energii, które opublikował portal WysokieNapiecie.pl, w 2016 roku 70 proc. farm wiatrowych w Polsce wygenerowała straty. Saldo działalności energetycznej wszystkich farm wiatrowych w Polsce było ujemne i wyniosło zawrotną kwotę niemal -3 mld zł brutto. Fatalne wyniki to przede wszystkim efekt spadających cen zielonych certyfikatów, czyli dopłat do produkcji "zielonej" energii. Jeszcze kilka lat temu właściciele farm wiatrowych otrzymywali nawet po 280 zł dopłaty za wyprodukowanie 1 MWh. Dzisiaj dopłaty za wyprodukowanie 1 MWh wynoszą zaledwie 23-28 zł za 1 MWh. 3 miliardy złotych strat farm wiatrowych w Polsce to może być dopiero początek jeszcze poważniejszych kłopotów. Eksperci oceniają, że właściciele wielu farm wiatrowych mogą mieć problemy z terminową obsługą zadłużenia. Nie wykluczone, że dojdzie do pierwszych upadłości. Wygląda na to, że po złotym interesie związanym z farmami wiatrowymi w Polsce nie ma już śladu. Ci, którzy na nich mieli zarobić (producenci turbin + dostarczyciele technologii), już dawno to zrobili. Reszta musi się teraz "bujać" z problemem.

    Źródło: 70% farm wiatrowych przyniosło straty (WysokieNapiecie.pl)
  • @kula Lis 67 18:18:30
    masz całkowitą słuszność - ja od dawna "pozostaję w zadziwieniu" po jaki ch... pchamy się/jesteśmy pchani w motoryzację elektryczną - a w całkowite zapomnienie odeszła koncepcja samochodów i silników zasilanych wodorem. W tej akurat dziedzinie Honda, o ile pamiętam, miała spore osiągnięcia
  • @kula Lis 67 18:55:44
    ...niezależnie od konieczności poszukiwania nowych - bo są one konieczne, nie ma co liczyć na węgiel paliwa kopalne, gdyż się prędzej czy później skończą - źródeł energii, rozejrzałbym się za oszczędnościami. Świat jest spowity w bezustanną iluminację wszystkiego i wszędzie, czy jest to potrzebne, czy nie. Marnotrawimy energię w sposób iście obłąkańczy.
    Również przez produkowanie miliardów przedmiotów nikomu niepotrzebnych oraz nietrwałych. Wszystko to generuje określone skutki ekologiczne w skali globalnej - którym możemy oczywiście pogardliwie zaprzeczać - do momentu gdy ekologia zawiśnie nam u gardła...

    Niestety, wydaje się, że ludzkość może uratować tylko radykalna przemiana człowieka - z tego, który przede wszystkim chce MIEĆ na tego. który przede wszystkim chce BYĆ i cieszyć się poznawaniem własnego wnętrza... ale tu musimy się zatrzymać, bo gdyby głośno pociągnąć ten wątek, jak nic wyszłoby, żeśmy.....illuminaci...

    NA początek - gdyby tak globalnie zrezygnować z wszelkich opakowań plastikowych i wrócić do opakowań zwrotnych... ile syfu można by NIE WYPRODUKOWAĆ?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930