Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
155 postów 1461 komentarzy

att

Andrzej Tokarski - się zobaczy

Smoleńskie Bagno

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Smoleńskie Bagno zakleja usta

 

Smoleńskie Bagno zakleja usta

 

Smoleńskie bagno – splot morderczych, mętnych, brudnych, lepkich i cuchnących interesów, motywów, przesłanek, kalkulacji geopolitycznych – skutecznie, jak pokazały to ostatnie dwa lata, zakleja usta, zalewa oczy i uszy, wyłącza rozum, dławi sumienia - tłumi odruchy poszukiwania sprawiedliwości czy zwykłej ludzkiej przyzwoitości.

 

Swoje rozważania na tema tego, dlaczego doszło do tragicznego 10 kwietnia roku pamiętnego przedstawiłem w dwu tekstach do których linki są tu:

 

- Smoleński Tryptyk - minął rok - Andrzej Tokarski - NEon24.pl

- http://att.neon24.pl/post/130948,smolenski-tryptyk

 

Dziś parę słów na temat pokrewny: DLACZEGO (znów to natrętne słowo) przez dwa ostatnie lata, gdy najbardziej zainteresowani wyjaśnieniem katastrofy/zbrodni smoleńskiej posiadają pełnię władzy, pełnię środków jakie daje państwo – jego służby i struktury, pełny dostęp do najtajniejszych tajemnic i najpoufniejszych dokumentów – nic w sprawie wyjaśnienia okoliczności tragicznych wydarzeń się nie zmieniło.

 

Najwięcej ponurych bagiennych refleksji dostarcza analiza działań niejakiego Macierewicza i prac prowadzonej przez niego podkomisji. Dwa lata dojenia Państwa, czyli nas, obywateli, czyli nas, SUWERENA na bardzo godziwe pieniądze. Dwa lata tworzenia pozorów działania. Dwa lata opowiadania najbardziej niestworzonych bredni, wymyślania coraz to bardzie idiotycznych koncepcji. Dwa lata cynicznego naigrywania się z uczuć nieszczęsnych rodzin ofiar. I dwa lata odcinania członków podkomisji od możliwości zadawania jakichkolwiek pytań przez czy to dziennikarzy, czy opinię publiczną.

 

Dwa lata omijania wszelkich wątków mogących poprowadzić śledztwo w kierunku innym niż namolnie lansowane koncepcje wybuchowo-multiwybuchowe. I dwa lata bezmózgiego promowania tych działań Macierewicza zarówno przez PIS z Jarosławem Kaczyńskim na czele, jak i przez wszystkie media prawej strony zarówno te publiczne jak i prywatne jak TV Republika, czy środowisko i media tzw Gazety Polskiej (kto nie wie skąd się wzięła Gazeta Polska – ten niech sobie zada trud i poszuka. To trochę potrwa, ale zapewniam, że warto - wstrząs gwarantowany), oraz to radio co ma ryja. Ryja fałszywego do szpiku kości.

 

Dla uwypuklenia zagadnienia przytoczę jeden fakt medialny: jest taki zabawny dziennikarzyk, nazywa się Michał Rachoń. Kiedyś pracował w TV Republika, wcześniej – co zapewne trochę go usprawiedliwia – praktykował u niejakiego Janusza Kaczmarka. Otóż tenże Michał Rachoń, pracując już w telewizji publicznej, w jednym z prowadzonych przez siebie programów, poruszył sprawę zestrzelonego nad Ukrainą samolotu i transportu jego wraku do Holandii. „Ze szczególnym zachwytem rozpłynął się przy tem” (ma się ten dar poetycki...) nad publicznym internetowym śledztwem jakie odbyło się na zachodzie na okoliczność wyjaśnienia owego dramatycznego wydarzenia – i jaką wielką pomocą dla władz owo śledztwo i jego wyniki było.... mam nadzieję, że wiecie już Państwo, do czego piję.

 

Otóż PIJĘ – do gigantycznego publicznego śledztwa jakie odbyło się u nas w Polsce – poczynając od 10 kwietnia 2010 roku. Sam stawiałem wtedy pierwsze „publicystyczne” kroki jako komentator na internetowym forum Rzeczpospolitej. Już tam się działo – ale gdy bardzo szybko zajrzałem na Salon24 – tam przekonałem się jak ogromna praca często anonimowych jest prowadzona w sprawie wyjaśnienia Smoleńska. Gigantyczna praca trwająca przez lata, efekty tej pracy często wysyłane do polityków, do prokuratorów, osób publicznych, dziennikarzy, publicystów głównego nurtu. Do Gazety Polskiej.... I co? I jajco. I gówno. I błoto. Nikt nigdy nigdzie nie poważył się podjąć wskazywanych wątków – choćby w celu ich uczciwego zweryfikowania, by móc je Z CZYSTYM SUMIENIEM odrzucić jako sprawdzone – i błędne. Nikt tego nie dotykał i nie dotyka – i tak jest do dziś. Jeżeli ktoś się poważy na antenie poruszyć któryś z tych wątków – wylatuje z przestrzeni medialnej. Kto pamięta Grzegorza Brauna, który pytał w TV Republika będącego w tym momencie na krawędzi apopleksji KOGO, KOGO? ….Michałka Rachonia – a skąd wiemy, że to jest TEN SAM samolot?

 

Więc sami Państwo widzicie – tak jest do dziś do teraz. Wczoraj słyszałem, a jakże w telewizji publicznej, red Anitę Gargas, opowiadającą te same co przez lata dyrdymały – ale zasada ANI KROKU DALEJ obowiązuje. Pani Gargas nie odważyła się na choćby czubek pantofelka dalej.... jak wszyscy we wszystkich mediach. Bagno. Szkoda buciczki ubrudzić – a stąpniesz dalej – wciągnie z cichutkim bulgotem i wszelki ślad zaginie...

 

Sytuacja ze wszech miar przypomina inne śledztwa, również prowadzone za NASZEJ WŁADZY – na przykład to w sprawie wypadku Pani Szydło. Wszyscy widzieli, była masa świadków, monitoring, że kolumna jechała bez sygnałów dźwiękowych – zatem nie spełniała wymogów dla kolumny uprzywilejowanej – więc nie miała prawa poruszać się tak jak poruszała – zatem wina w oczywisty sposób ciąży na kierowcy opancerzonej limuzyny wiozącej Panią Premier.

Wszyscy widzieli – ale winą obciążono młodego kierowcę fiacika – pokazując w ten sposób gdzie, czyli w jak głębokiej czarnej dziurze prokuratura i władza ma prawo, sprawiedliwość, uczciwość, rzetelność, umiłowanie prawdy, czynienie piękna i dobra – i wszystkie te brednie których uczą na studiach prawniczych – a zaraz potem kategorycznie i metodycznie oduczają podczas praktyki zawodowej.

Tak się to załatwia – nasze musi być na wierzchu. A tak na marginesie: czy ktoś słyszał by prokuratura pochyliła się nad takim pytaniem: jak to się stało, że w opancerzonej rządowej limuzynie z najwyższej półki NIE OTWORZYŁY SIĘ PODUSZKI POWIETRZNE? Bo to, że się nie otworzyły widać przecież na zdjęciach – nie trzeba do tego tajemnej wiedzy ani zaawansowanych analiz.

 

Może miały się nie otworzyć, a kierowca miał wjechać w coś.... tylko nie wzięto pod uwagę, że Pani Premier zapnie pasy... a prokuratorzy nie zwrócili na to uwagi?

 

To następne pytanie brzmi: to po co nam tacy prokuratorzy, których utrzymujemy z naszych pieniędzy? Może trzeba ich wszystkich wypierd... pożegnać i zatrudnić innych? Postępując wedle zasady Aleksandra Macedońskiego, który sprzedajnego prawnika kazał obedrzeć ze skóry, tą skórą obić fotel, a następnie na jego miejsce powołał jego syna, nakazując: „pamiętaj na czym siedzisz....”

 

Może to jest jedyna dopuszczalna u nas forma dziedziczenia zawodów prawniczych – dająca szansę, że unikniemy narastającej patologii?

 

Drugi przykład: cudownym trafem objawili się mordercy państwa Jaroszewiczów. Zostawmy już na boku ową cudowną materializację – skupmy się na wywodach prokuratorów. Z grubsza wiadomo czego szukali mordercy – ale prokuratorzy twierdzą, że będą badali motyw rabunkowy. Więc znów nasuwa się pytanie: sami są takimi bezgranicznymi idiotami? Czy nas mają za takich bezgranicznych idiotów?

 

A co będzie gdy jakiś prokurator wyjdzie przed kamery i obwieści, że Jaroszewiczów zabił... kierowca Seicento? A kto prokuratorowi zabroni?

 

 

Wracamy na koniec do smoleńskiego bagna. Wracamy ze świadomością, że mamy takich śledczych jak wyżej wykazano. Szczęśliwie wydaje się że mamy z głowy Macierewicza – to jest już znaczna wartość dodana. Mam nadzieję, że ktoś niedługo zdobędzie się na prawą i sprawiedliwą ocenę działań tego osobnika, również w oparciu o książkę red Tomasza Piątka, bo te wątki się nakładają, powiązania opisane w książce mogą skutkować takim a nie innym zachowaniem w sprawie smoleńskiej – w mojej ocenie to powinno skutkować ciężkim wyrokiem.

 

 

W sprawie katastrofy/zbrodni/zamachu smoleńskiego są twarde dowody – zawsze te same – tylko trzeba od nich NIE ODWRACAĆ WZROKU

 

Trzeba zauważyć zabłocone koła – i postawić pytanie o przyczynę zabłocenia. Błota nie było na Okęciu – i nie było w powietrzu – a samolot upadł na plecy... więc?

 

Trzeba postawić pytanie o kokpit. Jeżeli jakiś samochód uderza w drzewo lub ścianę, to niezależnie od prędkości, PRZÓD SAMOCHODU NIE ZNIKA. Samolot nie uderzył dziobem, więc kokpit nie powinien być uszkodzony – a jego całkiem nie ma. A mimo to stwierdzono, że śp. Protasiuk miał stopy na pedałach. To gdzie ci piloci siedzieli, nie w kokpicie? Czy raczej ktoś nas ładuje bez mydła...?

Brak kokpitu świadczy o zamiarze uniemożliwienia ewentualnej identyfikacji maszyny – rządowy Tupolew miał swoje niepowtarzalne wyposażenie, najłatwiej rozpoznać je badając kokpit. Zatem nie można podłożyć innego kokpitu, bo przy ewentualnym badaniu sprawa by się rypła. Z zachowania strony rosyjskiej można śmiało wnioskować, że nie dopuszczają oni myśli o jakimkolwiek niezależnym badaniu, zresztą teraz, po 8latach można być pewnym, że pod tą wiatą nie ma już nic godnego badania – ale wtedy nie wiedziano jak się sytuacja rozwinie, więc na wszelki wypadek kokpit od razu wyparował... może wylądował gdzie indziej.

 

Trzeba ponownie wrócić do współpracy z Chrisem Cieszewskim

 

Trzeba przesłuchać pewnego generała

 

Trzeba uważnie przeanalizować zdjęcia ze Smoleńska. Trzeba ZAUWAŻYĆ, że brakuje ok 1/3 maszyny, nie ma foteli, nie ma wyposażenia, nie ma bagaży. NIE MA CIAŁ. Wszystkie relacje o ciałach, ich stanie i położeniu pochodzą z czasu późniejszego. Przypadek pilota trzymającego stopy na pedałach w nieistniejącym kokpicie wyżej opisano. Na miejscu tuż po „katastrofie” NIKT NIE WIDZIAŁ ŻADNYCH CIAŁ Niekiedy mówi się o jakimś osobniku w brązowym swetrze – ale z tego, co mi wiadomo, Pałubicki nie leciał. Raczej wszystko wskazuje na to że jakiś lokalny menel od dawna nocował w tym „wraku” - a 10 kwietnia rano go dość brutalnie obudzono – ale nie katastrofą, tylko pospiesznym zacieraniem śladów.

 

ZAWIESIE – skąd u diabła zawiesie w powietrzu kilka chwil po katastrofie? Jeżeli nie przyleciało samo ZA TUPOLEWEM, to najpewniej służyło wraz ze znajdującym się na jego drugim końcu dźwigiem lub śmigłowcem – DO PODNIESIENIA SIATEK MASKUJĄCYCH – patrz Chris Cieszewski.

 

 

Śledczy – myślę tu o prokuratorach, bo podkomisję należy natychmiast rozwiązać, a jej członkom kazać zwrócić uzyskane korzyści jako wyłudzone – prokuratorzy powinni iść tą drogą. Rzetelna analiza tej ścieżki moim zdaniem powinna doprowadzić do odnalezienia właściwego tropu. Tylko należy nie bać się wniosków – nawet jeżeli doprowadzą one do podważenia najważniejszych aktualnych sojuszy.

 

Należy zachować ostrożność, ale – NIE BAĆ SIĘ BAGNA.

 

Oczywiście jest jeszcze jedno pytanie: czy są w Polsce tacy prokuratorzy?

 

I z tym pytaniem Państwa - w tą smutną z wielu powodów rocznicę - zostawię.

KOMENTARZE

  • @ Autor
    100% zgody.

    Szydło przeżyła 2 "stłuczki".
    Duda też tam coś "zahaczył" parę razy.

    Ciekawe ile stłuczek będzie miał młody Morawiecki...
    Coś mi się wydaje, że te 300 mld dolców trzeba będzie jakoś wyskrobać.
    Przeszkody przy takich kwotach są zazwyczaj usuwane już na etapie przedwstępnym.

    Oczywiście 5*
  • Boguslaw Jeznach konczy 70 lat.Czwartek 12 kwietnia 2018.
    Dziekuje Panu Boguslawowi za co przeczytalem od niego. Nauka wiedzy i madrosci. Tego nigdzie nie mozna znalezsc. Pan Boguslaw ma problemy z oczami .Modlmy sie za jego zdrowie i dziekujmy Bogu za najwiekszego polskiego bloggera. Moze ktos napisze jakis wielki artykul na ten temat? Ja nigdy zadnych nie pisalem. Probowalem a jak bylo napisane to mi to wcielo i musialem sie napic. Zreszta polskiej trzcionki nie mam.
  • @Jasiek 03:11:50
    za wizytę i za ocenę dzięki :)

    pan Morawiecki junior, podobnie zresztą jak pan Duda doskonale wiedzą kto jest ich starszym bratem - więc zapewne nic mu nie grozi... - no chyba, że zacznie brykać - tego starsi bracia nie wybaczają - Smoleńsk przykładem aż nadto wymownym
  • @staszek kieliszek 06:51:37
    bardzo cenię Pana Bogusława i życzę mu wiele zdrowia... i ... refleksji - bo ten piękny wiek jest najlepszym czasem na dojrzałą refleksję

    - niezależnie od powyższego, z Panem Bogusławem radykalnie dzielą mnie poglądy polityczne - dlatego też nie odważyłbym się napisać sugerowanego przez Pana tekstu - byłby on bardziej polemiczny niż panegiryczny - a przecież nie o polemikę z Panem Jeznachem Panu chodzi.

    pozdrawiam i dziękuję za wizytę
  • Inni
    ...a ci co cichcem stawiają pały - nie mają odwagi się odezwać?
  • @Andrzej Tokarski 08:51:53
    "a ci co cichcem stawiają pały"

    Widać pozycja klęcząca obowiązuje nie tylko w polityce...;-))))
  • @staszek kieliszek 06:51:37
    Zdrowia panu Bogusławowi życzę, jest pan klasą samą w sobie !
  • @Andrzej Tokarski 08:51:53
    Ja dałem 5!
  • Oś czasu !
    Czy zrobiono tzw. oś czasu dla tego zdarzenia, jeżeli nie to proponowałbym podzielić to zdarzenie na kilka części:
    1 przygotowania do wylotu, jak dotarli na lotnisko, kto ich widział, gdzie byli umiejscowieni przed wylotem, kto i dlaczego umieścił delegację w jednym samolocie, monitoring odlotu, jakim samolotem odlecieli, gdzie była w tym czasie druga tutka ...
    2. lot nad Smoleńsk, jakie są informacje wywiadowcze, satelitarne i inne, czy ten lot fizycznie się odbył i czy to był TEN samolot z TĄ delegacją...
    3. lądowanie na smoleńskim lotnisku, czy TEN samolot faktycznie TAM wylądował, albo inaczej, czy miejsce na tej polanie to prawdziwe miejsce tej katastrofy, gdzie były ciała, fotele tutki oraz ewentualny przebieg tej katastrofy w osobnej osi czasu.
    4. działanie "ratownicze" i ekshumacje łącznie z "kopaniem" wgłąb wraz z późniejszymi pracami archeologicznymi oraz ogólnymi procesami pochówku ...
    5. czy były jakieś inne przyczyny poza naturalną katastrofą samolotową, czy to były przyczyny polityczne, osobiste, czy ktokolwiek inny świadomie przyczynił się do tej katastrofy...
    To tak w skrócie, na osi czasu umiejscawiamy zdarzenie, np. wyjazd uczestnika z domu na lotnisko, poświadczenia rodziny, znajomych, osób postronnych, zdjęcia, filmy, monitoring, które widziały daną osobę, że fizycznie opuściła miejsce zamieszkania udając się w podróż na lotnisko, na zasadzie winien i ma dajemy plusy i minusy, im więcej plusów tym zdarzenie ma walor bardzo prawdopodobnego a nawet status rzeczywistego zdarzenia, w przypadku minusów śledztwo musi dostarczyć dowodów, że zdarzenie się nie odbyło lub zaszły jakieś inne okoliczności, które nie pozwalają ustalić prawdziwego obrazu zdarzenia.
    I na tej zasadzie analizujemy każdą sekundę i metr tego zdarzenia.
    Suma tych działań daje nam prawdziwy obraz tego co wiemy a czego nie wiemy...
    Teraz sobie pomyślałem, że władze i instytucje zajmujące się tym "wypadkiem" na pewno wpadły na ten pomysł, bo przecież dla mnie jako Laika wyliczanka powyżej jest podstawą do jakichkolwiek profesjonalnych działań, czy się mylę ?
  • @Andrzej Tokarski
    A dlaczego pomija się milczeniem powrót z Litwy, moment wsiadania do samolotu na Okęciu start oraz przygotowanie bezpośrednie do lotu? Dlaczego pomija się fakt, że na Okęciu rozebrano hangar w którym stały Tupolewy? Dlaczego nie przesłuchuje się obsługi która w tym czasie była na lotnisku? Dlaczego nie szuka się nagrań z tego dnia? Wylot i przygotowania do wylotu to istotny moment a dziwnym trafem jest zupełnie pomijany?
  • @provincjał 11:30:20
    wiele osób, które potem zginęły wychodziły z domów, lub były odbierane w takim czasie, że dotarcie na lotnisko było niemożliwe. Samochód śp Agackiej Indeckiej był pozostawiony w miejscu bezsensownym z punktu widzenia miejsca odlotu
  • @kula Lis 67 11:38:00
    za piątkę dzięki :)

    zarysowałem tylko kilka fundamentalnych pytań, których drążenie doprowadziłoby śledczych do dalszych tajemnic

    temat hangaru, jego rozbiórki i wkrótce potem gwałtownej śmierci (katastrofa awionetki w Hiszpanii) osób odpowiedzialnych technicznie za tą rozbiórkę jest bardzo zastanawiający

    generał w sposób metaforyczny zapewne o tym (zatarciu śladów przez rozbiórkę) właśnie mówił
  • @Andrzej Tokarski 12:26:47
    Marta sama mówiła, że nie widziała rodziców od wylotu na Litwę, a mieszkała z nimi w pałacu. Potem pewnie po groźbach zmieniła zdanie.
  • @kula Lis 67 13:37:06
    zastanawiająca jest kwestia awarii monitoringu przy drogach dojazdowych do Okęcia i na samym Okęciu. W tym samym czasie nastapiła awaria monitoringu w Smoleńsku w rejonie "katastrofy". Taki zbieg okoliczności
  • @Andrzej Tokarski nie tylko smoleńskie. Przypominam o tym, że..
    67 lat temu żołnierz sowiecki zastrzelił na szczecińskiej ulicy cztery osoby. Miasto zawrzało. Marian Szulc idąc ulicą zobaczył, że rosyjski żołnierz załatwia w bramie potrzebę fizjologiczną. Zwrócił mu uwagę, żeby tego nie robił. W odpowiedzi sołdat Daniło Nieczupej wyciągnął pistolet i strzelił w kierunku Polaka. Przechodnie wezwali lekarza Zbigniewa Koniewicza, niestety Szulc zmarł na miejscu. Wściekli ludzie chcieli złapać Rosjanina, ale ten zaczął uciekać, strzelając w kierunku tłumu. Zabił lekarza, sprzedawcę Stanisława Wierzchowskiego. Kilka osób zostało rannych. Zamieszki ogarnęły cały Szczecin, a w ich efekcie aresztowano ponad 200 osób. Ludzie dopadli Nieczupeja i chcieli go zlinczować. Na pomoc przyszły oddziały MO, które osłaniały przewiezienie żołnierza do wojewódzkiej siedziby UB. Szczecinianie zwrócili się więc przeciwko władzy ludowej. W wielu miejscach Szczecina wybuchły zamieszki. Sytuacja była dla władzy na tyle poważna, że wezwano na pomoc żołnierzy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Sytuację opanowano dopiero późnym wieczorem. Aresztowano 210 osób. Śmierć poniosło conajmniej siedmiu ludzi. Rozpoczęto drobiazgowe śledztwo które, jak mówi Paweł Miedziński, historyk ze szczecińskiego IPN, miało wykazać, iż rozruchy były wynikiem spisku skierowanego przeciw armii radzieckiej i władzy ludowej. Plan przygotowany przez ppor. Barciszewskiego był prosty: „ujawnić głównych inspiratorów”, a następnie „wykazać i udowodnić, że inspiratorzy zaistniałego w dniu 9.IV.1951 r. wystąpienia antyradzieckiego i antypaństwowego działali nie przypadkowo, lecz z wrogiego stosunku do Polski Ludowej i ZSRR”. Przesłuchiwani musieli podpisać zobowiązanie, że nie ujawnią tajemnicy śledztwa pod groźbą kary śmierci. Sprawą zabójstw dokonanych przez sowieckiego oficera nie zajmowano się w ogóle, nieznane są też jego dalsze losy. Tak sobie myślę, że tego pijanego Daniłę to pewnie pierwszy sowiecki oficer zastrzelił w pokoju jak się dowiedział o co chodziło. Wątpię by się z takim cackali jak im wywołał rozróbę na całe miasto. W Radomiu, pijany ruski żołdak w niepohamowanej zwierzęcej żądzy z wycelowanym karabinem, wdarł się do mieszkania na pierwszym piętrze, przy ul. Żeromskiego 78 m13. Ojciec zaczął się z nim szarpać, matka z babką wyleciały na ulicę po pomoc, wróciły z ruskim oficerem ten zastrzelił na miejscu pijanego żołnierza. W Bornem Sulinowie (koło Szczecinka), gdzie po wojnie stacjonowały ruskie oddziały, od okolicznych mieszkańców słyszałem o podobnych historiach o bardziej dramatycznym przebiegu - do gwałtów na polskich kobietach włącznie. Podobno było to przyczyną starcia między stacjonującym w okolicy oddziałem polskich żołnierzy, a ruskimi sołdatami(gwałcicielami). Sytuacja momentalnie wymknęła się spod kontroli dowództwa, podobno doszło do ostrej strzelaniny. Pokazywano mi mały zapomniany cmentarz polskich żołnierzy poległych w tym, krótkim i niezwykle ostrym starciu. Nigdy więcej o tym nie słyszałem.
  • Podrzucam linki w temacie
    Ponieważ tekst jest długi to link https://www.salon24.pl/u/niemcy/858013,smolensk-klamali-klamia-i-beda-klamac
    Polecam wypowiedź płk.Wrońskiego z SB, mówi o złamaniu wszelkich procedur przewidzianych na wypadek takiej katastrofy , a wcześniej remontu samolotu, jest łatwe do ustalenia kto i dlaczego to zrobił i ustalenia tu w Polsce. Posłuchajcie, link nie daje się skopiować (?) więc wpiszcie na YT film KCHT 054 Smoleńsk oczami urzędnika państwowego.
    Oczywiście dołączam się do życzeń dla p.Bogusława, zdrowia i powrotu na Neona.
  • @finka 15:23:48
    https://www.youtube.com/watch?v=s3rHGeAT2AY
  • @Repsol 15:28:06
    Dzięki, a przypomniałam sobie o tej wypowiedzi Wrońskiego, gdy przeczytałam dziś o wizycie Prezydenta na Litwie 2 dni przed Smoleńskiem. Wroński mówił o jakimś nowym pirotechniku, który akurat przed Smoleńskiem sprawdzał samolot, ciekawe.
  • @finka 16:12:23
    Polecam.Pzdr. http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=12286&Itemid=100
  • @Repsol 16:25:01
    pytania i kwestie stawiane przez prof.Dakowskiego są oczywiście ważne i zasadne - o części z nich zresztą kiedyś i pewnie nie raz pisałem. W dzisiejszym tekście zasygnalizowałem kilka wątków wyjściowych a widocznych prawie że gołym okiem. Śledczy (o ile nie będzie się bał) który zajmie się tymi kwestiami, w sposób nieuchronny dotrze do pytań szczegółowych sygnalizowanych min przez prof. Dakowskiego

    pozdrawiam
  • @kula Lis 67 15:05:31
    ...a Wojtas pisze, że ruskie realizują misję cywilizacyjną dla Europy.... gwałcąc wszystko co na drzewo nie zdąży uciec...
  • @kula Lis 67 13:37:06
    Andrzej Urbański, były szef kancelarii LK mówił, że widział się z Lechem Kaczyńskim wieczorem 9kwietnia w pałacu prezydenckim
  • @Andrzej Tokarski 18:47:57
    " Śledczy " ma rodzinę , i pamięta los chor. S. Zielonki i D.Szpinety więc niczym się zajmował nie będzie . Pozdrawiam.
  • @Repsol 19:46:00
    Cymański: Wierzę, że przyczyny 10/04 będą kiedyś wyjaśnione, ale ze względu na okoliczności możemy nigdy nie dojść do prawdy.

    https://wpolityce.pl/polityka/389882-cymanski-wierze-ze-przyczyny-1004-beda-kiedys-wyjasnione-ale-ze-wzgledu-na-okolicznosci-mozemy-nigdy-nie-dojsc-do-prawdy
  • @Andrzej Tokarski 18:53:37
    To może być kłamstwo Urbańskiego. Bardziej wiarygodna była córka, przecież mieszkali razem a Urbański nie.
  • @kula Lis 67 09:10:58
    nie można wykluczyć kłamstwa - z drugiej strony córka nie musiała widzieć się z rodzicami, pałac jest duży, a może nie było specjalnej okazji - w końcu nazajutrz miała być jedna z wielu wizyt, w założeniu jednodniowa, więc nie było potrzeby specjalnie się żegnać... kto mógł przewidzieć co się stanie

    Urbański opowiadał normalnie: siedzieli, rozmawiali o tym i tamtym, sprawach bieżących, jutrzejszej wizycie - może przy lampce wina, to wszystko

    Nie rozszyfrowałem na tyle Urbańskiego, czy był zdolny do takiego kłamstwa, czy nie - więc nie wiem. Pamiętam też że na drugi dzień był (sprawiał takie wrażenie) zdruzgotany i roztrzęsiony
  • @Repsol 19:46:00
    cóż, jak się zostaje śledczym, to warto mieć jaja i charakter - bez tych cech lepiej zostać zegarmistrzem, lub nauczycielem ZPT
  • @Andrzej Tokarski 15:33:02
    Śledczy, jak to śledczy, w ustalaniu przebiegu zdarzeń posiłkuje się zasadami kodeksowymi.
    W sprawie wydarzeń z 10.04.2010 roku śledczy posługują się zasadą tzw. notoryczności czyli czyli orzekaniem na podstawie „faktów powszechnie znanych i faktów znanych urzędowo”(takich faktów nie trzeba dowodzić szczegółowo).

    Na takiej podstawie prawnej , podawanej przez prawników z otoczenia B.Komorowskiego, odbyło się przejęcie przez niego władzy p.o. Prezydenta w dniu 10.04.2010 roku.
    Tą podstawą była rzekoma nota dyplomatyczna przesłana przez prezydenta FR Miedwiediewa, w której miało być napisane, że Prezydent L. Kaczyński nie żyje czyli były to „fakty znane urzędowo”.
    Skąd Miedwiediew wiedział, że Prezydent L.Kaczyński nie żyje, skoro w chwili wysyłania tej depeszy(podobno około godziny 13-tej c.p.), ciała śp. Prezydenta podobno jeszcze nie odnaleziono?
    Zapewne prawnicy Miedwiediewa skorzystali z zasady „notoryczności ogólnej” czyli na podstawie „faktów powszechnie znanych”….. z paska na ekranie TV.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930