Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
206 postów 1926 komentarzy

att

Andrzej Tokarski - się zobaczy

Totalna Nawałka - artyści i - brygada budowlana z Polski

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Mundial, Mundial - i po balu

 

 

 

        Piłka nożna niekiedy bywa sztuką. Jednak - podobnie jak w malarstwie do powstania dzieła nie wystarczy kilka pędzli, płótno, blejtram, a nawet pejzaż i... malarz. - potrzebna jest jeszcze ta część duchowa, nieuchwytna, wizja artysty, poczucie stworzenia czegoś niepowtarzalnego, zatrzymania nieuchwytnej chwili - tak i w piłce nożnej nie wystarczy piłka buty, portki, dwie bramki i grupa chłopa

Z tego najpewniej powstanie kopanina.

 

 

By piłka stała się sztuką, potrzebne są jeszcze inne cechy: duch rywalizacji fair, potrzeba poszukiwania doskonałości, poszukiwania i przekraczania własnych ograniczeń, wola walki, ambicja nie motywowana materialnie, skłonność do improwizacji, popisu, wirtuozerii, zabawy, radość z gry, inteligencja, wyobraźnia.

 

W Rosji mieliśmy 35 drużyn wypełniających te warunki: grających pięknie, z rozmachem, fantazją, zaangażowaniem jakby od wyniku zależało ich życie, cieszących się grą, graczy popisujących się znakomitym wyszkoleniem technicznym, wirtuozerią niezależnie od pozycji na których przyszło im występować. 35 drużyn dających fantastyczne widowisko...

 

i - brygada ospałych budowlańców z Polski. Wolnych, pozbawionych polotu, nie zainteresowanych grą, nie potrafiących grać indywidualnie, nie potrafiących grać drużynowo, nie potrafiących rozgrywać stałych fragmentów, nie potrafiących trafić w bramkę z dystansu. Właściwie nie wiadomo, co potrafiących – oprócz gry... w reklamach.

 

Grupa snujących się po boisku typów, którym wyraźnie przeszkadzały własne stopy (przyjrzyjcie się stopom prawdziwych piłkarzy w czasie gry i zaraz potem tych naszych kopaczy – zobaczycie, że wygląda to tak, jakby nasi mieli płetwy na stopach). Do całości obrazu brakowało jeszcze papierosów w kącikach ust, łap w kieszeniach i browarów obok bramki Kadra, Najlepsi z Najlepszych...

 

Grali jak budowlańcy kopiący puszkę po piwie – bo jakiś frajer zapłacił im z góry i uważał, że skoro im zapłacił, to już nie musi ich pilnować – bo ich imperatyw wewnętrzny, poczucie uczciwości... nie śmiejcie się...

 

 

Grałem kiedyś w piłkę nożną, po amatorsku – ale nałogowo, wręcz onanistycznie. Od 7 klasy szkoły podstawowej. W SP 64 przy Wojszyckiej we Wrocławiu graliśmy na każdej przerwie, przed lekcjami (jeśli zdarzyło się przyjść wcześniej), po lekcjach. Urywaliśmy się na wagary – by grać w piłkę. Bez względu na porę roku. Nawet jakiś chwilowy brak piłki nie był przeszkodą – zawsze znalazło się coś czym można było grać

Orlików nie było, ale było boisko szkolne, drugie zaraz kawałek za szkołą w Parku Południowym, tam, gdzie teraz są korty tenisowe, była dzika część parku, czyli morze trawy. Kolejne boisko był za górką zwaną Smrodówą. Boisko było naprzeciwko Polskiego Radia przy ówczesnej Alei Armii Czerwonej. Następne za cmentarzem przy Krzyckiej. Kolejne 200m dalej przy szkole podst. nr 30, tuż obok kaplicy do której chodziliśmy na religię. Jak nie było pod ręką boiska, grało się (ruch był mały) na ulicy – na przykład na Alianckiej pod domem Wojtka Parzocha.

Zrywaliśmy się z lekcji by grać, zrywaliśmy się z religii, ryzykując wieczne potępienie – by grać w piłkę. Równolegle do Krzyckiej była ulica Przyjaźni Polsko Radzieckiej (takie były czasy) a za nią koszary i poligony wojskowe – na tych poligonach też można było grać – wojsko nie przeganiało. Nie było bramek, to wystarczyły cegły, albo teczki, cokolwiek.

 

Każdy jak umiał starał się być lepszy od kolegów, błysnąć dryblingiem, rajdem, świetnym strzałem, nową sztuczką. Być sprytniejszy, szybszy, inteligentniejszy w grze, zrobić coś niezwykłego, błysnąć wyobraźnią. Też tak grałem, byłem szybki, kiwałem kolegów jak chciałem, po czterech pięciu, obojętne. Strzelałem bramki z rzutów rożnych z obu stron i obu nóg. Cieszyłem się, bawiłem się grą. Ale takich ja ja było wielu. Z wyobraźnią , techniką, wrodzoną łatwością gry Nie w tym rzecz, że chcę się pochwalić – chodzi o coś innego – to tylko przykład.

 

Tak grających chłopaków widziałem później w życiu wielu na różnych boiskach Grali pięknie, z wyobraźnią, fantazją, lekkością w ruchach. Mieli jedną cechę wspólną, prawie bez wyjątku: byli średniego wzrostu, lekkiej budowy ciała.

 

I z tych pokoleń młodych chłopaków cieszących się grą w piłkę wybiera się - od lat – najlepszych. Tzn taka jest teoria, bo każdy kto polską piłkę obserwuje, zauważy, że za pieniądze grają głównie jacyś wyrobnicy, jacyś fizole pozbawieni iskry Bożej. Boiskowe chamy w rodzaju obecnego komentatora piłkarskiego Tomasza Hajty – faceta którego kiedyś niemal każde wejście w przeciwnika na boisku kończyło się faulem – a który teraz swoje mądrości duka z telewizora.

 

Odkąd minęły czasy Włodzimierza Lubańskiego, Roberta Gadochy i tego pokolenia, mamy tylko nieliczne rodzynki jak Tomasz Frankowski (nie pojechał na mistrzostwa). Reszta - no to widzieliśmy w Rosji. Albo na meczu towarzyskim Barcelony z jakąś polską drużyną – polskie tępaki skupiały się tylko na tym by jak najdotkliwiej sfaulować Neymara. Uczniowie Hajty...

 

Nie jest wyjątkiem Robert Lewandowski, kreowany w Polsce niemal na boga. To jego wypowiedź sprowokowała mnie do napisania tego tekstu. Powiedział bodaj po meczu z Senegalem, że JEGO NIE UCZONO BUDOWAĆ POZYCJĘ, GRAĆ BEZ PIŁKI, ROZPOCZYNAĆ AKCJĘ Z WYCOFANIA. Nie uczono – to nie umie. Ludzie, trzymajcie mnie...

 

Messiego nauczył się tego wszystkiego, bo chodził do szkoły gdzie uczą Messich? Ronaldo nauczył się tego co umie, bo zaprowadzono go do szkoły gdzie uczą Ronaldów? Dziesiątki innych piłkarzy grających z wyobraźnią, zmieniających pozycję, uwalniających się dryblingiem zdobywających przewagę balansem ciała, na Mundialu – uczono tego w szkołach? Czy sami się nauczyli?

Kto tu zwariował?

 

Zanim zacząłem grać tak jak wyżej opisałem, byłem kompletną nogą, nie umiałem grać, koledzy darli ze mnie łacha. Bolało, więc ćwiczyłem zawzięcie w samotności (nie, nikt mnie nie zaprowadził do szkoły Messich). Obijałem piłkę o ścianę, próbowałem żonglerki, ustawiałem kręgle i ćwiczyłem drybling. Ustawiłem w pokoju krzesło, pluszowego dużego misia awansowałem na bramkarza (był świetny, bo odsłaniał tylko okienka i przestrzeń tuż nad nogami – bronił w pozycji siedzącej) – i pod nieobecność rodziców strzelałem mu na bramkę, a musiałem się nauczyć precyzji, bo miś – w odróżnieniu od Szczęsnego -prawie wszystko bronił.

 

Ćwiczyłem – aż się nauczyłem. Bo miałem – w odróżnieniu o Roberta Lewandowskiego taki imperatyw wewnętrzny – że muszę się nauczyć i tego – i tego – i tego – i tego. Potem jeszcze musiałem wyjść pierwszy raz z kolegami na boisko i – odważyć się – pokazać, że już nie jestem ofermą. Się udało, potem już było pięknie. Od siódmej klasy.

 

 

Robert Lewandowski to dobry strzelec, ale marny nieciekawy piłkarz. Pozbawiony tego co jest esencją futbolu: wyobraźni, finezji, dryblingu, balansu ciała przy nisko położonym środku ciężkości. To bardzo dokładnie widać w jego meczach: jeżeli nie dostanie piłki „na nos” - nic nie zrobi, niczego nie wykreuje.

I nie ma w sobie – skoro wypowiada takie kwestie jak wyżej - potrzeby poszukiwania doskonałości, poszerzenia swoich umiejętności. A przecież ma obok siebie w Bayernie dwu wybitnych artystów, choć już wiekowych: Robena i Riberiego. W odróżnieniu od graczy polskiej ligi ma się od kogo nauczyć. Ale co z tego, skoro nie czuje takiej potrzeby. Dlatego porównywanie się do Messiego, Ronaldo czy setki innych świetnych graczy jest w jego wypadku, dość żenujące. Przypomina polskie zadęcie przed Mundialem w konfrontacji do późniejszego wyniku.

 

Reszta naszych pożal się Boże, reprezentantów, poza Kubą Błaszczykowskim i Łukaszem Fabiańskim, pochodzi jak to się mówi spod tej samej sztancy – mogli być budowlańcami, ale uznali że skoro w piłce lepiej płacą i mniej wymagają – to bedom piłkarzami... Popatrzcie na robinsonady tego Wojciecha Nieszczęsnego – jak się rzuca... wyginając przy tym ręce za siebie... to jak ta piłka ma nie wpaść do bramki... a jednak ktoś go na tej bramce postawił. Pluszowy miś byłby lepszy.

 

Tu dochodzimy do sedna problemu: jak to jest, że w kraju 38milionów ludzi, znanych z indywidualizmu, fantazji, niepokorności, zdolności do improwizacji – nie można znaleźć kilkudziesięciu zdolnych błyskotliwych piłkarzy – albo nie można wyszukać i wykształcić kilkudziesięciu czy choćby kilkunastu światowej klasy tenisistów i tenisistek (by wrócić na chwilę do poprzedniego felietonu) – jak to jest możliwe?

 

A może to nie piłkarze winni? Nie tenisiści?

 

Tylko ci, co szukają, ci, co mają wpływ na selekcję – dokonują wyborów na własną modłę, na własną miarę. Jeżeli się przyjrzymy różnym trenerom, selekcjonerom, którzy sami niczego szczególnego nie osiągnęli, wielkich czy choćby średnich sukcesów nie mają. Gdy ich do tego posłuchamy, jak mówią, co mówią, jak formułują myśli i zdania – nie raz i nie dwa odniesiemy wrażenie, ze to w sumie – takie smętne nieloty. Tacy, co to można ich zostawić w pokoju z otwartym oknem bez obaw – że polecą. Co najwyżej wypadną po pijaku. Jechałem kiedyś InterCity do Warszawy na jakieś spotkanie biznesowe – po wagonie przewalał się selekcjoner naszej reprezentacji – pijany w trupa – więc wiem, co mówię, opieram na faktach.

 

Widziałem/słyszałem kiedyś w Gnieźnie pewnego trenera tenisowego przy pracy – a miał opinię dobrego – trenował młodego chłopaka bezustannie na niego wrzeszcząc – a wrzask składał się głównie z kurw i jebanych chujów. Chłopak był przerażony – a trener darł mordę. Nikt nie reagował. Pomyślałem sobie wtedy, że gdyby to były moje korty, w tej sekundzie straciłby robotę – wywlókłbym go za kołnierz za bramę. Czy ktoś sobie wyobraża, że taki trener jest w stanie wychować wybitnego gracza? Nie, taki młody człowiek, o ile nie dostanie innego trenera porzuci sport, nie pozwoli sobą pomiatać. Zostanie taki, którego tępak zaakceptuje – taki sam tępak.

 

I tak samo w piłce – średnio rozgarnięci piłkarze robią papiery trenerskie, zostają trenerami, w oparciu o swój poziom mentalny i sportowy dobierają sobie młodzież. Jeżeli są wysocy i silni, to nie są w stanie zrozumieć, że do piłki niekoniecznie potrzeba wzrostu i siły, a większą wartość ma zwinność, lekkość i cechy umysłu. Więc biorą wysokich osiłków.

 

W Polsce Messi czy Iniesta nie zostaliby piłkarzami. Diego Schwartzman czy choćby niedawno przypomniany Aleksandr Dołgopołow - nie zostaliby tenisistami.

 

Nikt by się nie próbował poznać na ich talencie, zainwestować w nich. Bo za mali, za słabi – ale przede wszystkim zbyt nieszablonowi,zbyt inteligentni, trudni do okiełznania.

 

Średnio rozgarnięty trener nie będzie się użerał z takim niepokornym młokosem, co to ma swoje zdanie, wszystko wie lepiej, grupę buntuje i trenera ośmieszy, wykazując jego ograniczenia.

 

Takiego zawodnika zatrzyma i wychowa życiowo i sportowo tylko taki trener, który potrafi być dla niego partnerem, mentorem, kumplem i nauczycielem. Potrafi przekazać wiedzę, utrzymać dyscyplinę – ale uszanować godność młodego człowieka.

 

Podsumowując już bo nie chcę przynudzać ponad przyzwoitość – nie do końca nasi budowlańcy są winni mundialowego blamażu. Oni są ofiarami wielu lat niewłaściwego, nieprofesjonalnego systemu selekcji i szkolenia młodzieży – systemu, który gubi najcenniejsze klejnoty – zaś promuje tych, którzy powielają szkodliwy schemat – jako gracze, a później, po zakończeniu „karier” i zrobieniu papierów trenerskich – jako szkoleniowcy.

 

Następuje swego rodzaju chów wsobny, autoreprodukcja patologii – zupełnie jak w innej polskiej patologii – wymiarze sprawiedliwości – ten sam mechanizm, te same skutki. Miernota i służalczość rodzi i rozmnaża miernotę i służalczość.

 

 

 

 

Dziękuję za uwagę

KOMENTARZE

  • No właśnie...
    "Jeżeli się przyjrzymy różnym trenerom, selekcjonerom, którzy sami niczego szczególnego nie osiągnęli, wielkich czy choćby średnich sukcesów nie mają. Gdy ich do tego posłuchamy, jak mówią, co mówią, jak formułują myśli i zdania – nie raz i nie dwa odniesiemy wrażenie, ze to w sumie – takie smętne nieloty."
    Boniek zapytany przez dziennikarza o warunki jakie mają polscy piłkarze w Rosji odpowiedział:
    "mamy wszystko czego nam brakuje"!
  • @Robik 13:42:45
    a czego nam brakuje? - wszystkiego!
  • Za treść i formę 5* ale za porównanie,
    "35 drużyn dających fantastyczne widowisko...
    i - brygada ospałych budowlańców z Polski." muszę postawić 0 !
    Sam amatorsko zajmuję się "wykończeniówką" i wiem jak to smakuje, nie powielajmy stereotypów, bo gdyby pan naPISał o brygadach ospałych i otumanionych przez prezesów partii politykach, to wyraz pańskiego postu byłby na miejscu, nie szarżujmy, wiem zdarzają się "ekipy" ale nie uogólniajmy.
  • Wpis roku.
    https://pbs.twimg.com/media/DiKYKWnWkAAtVi4.jpg
  • @provincjał 14:20:30
    trochę się obawiałem tego zarzutu - przez chwilę rozważałem dołączenie świętej formuły "jest wielu świetnych budowlańców, nie należy generalizować" podobnie jak jest wielu świetnych uczciwych sędziów i wielu wspaniałych oddanych policjantów.

    To oczywiście prawda - sam zresztą, choć nie traktowałem tego zawodowo, potrafię przygotować zaprawę, postawić ścianę czy komin, albo zrobić instalację wodną.

    Ale miałem swego czasu do czynienia z taką brygadą - jak patrzyłem na tę kadrę - to jakbym widział tamtych nierobów i pijaków
  • @Husky 16:59:48
    jedyny sukces kadry Nawałki
  • @Husky, 4+2=6 Czarna, WYMIESZANA Europa wygrała z BIAŁĄ - Z komentarzy wynika, że PROPAGANDA MULTI-KULTI odniosła wielki sukces!
    .

    Światowych ELIT NWO (nowy pożądek świata) i budowa FRANCYjskiej WIEŻY BABEL idzie pełną parą - Według planu!!


    SPORT TO JEST NAJWIĘKSZA I NAJZNAKOMITRZA INŻYNIERIA SOCJALNA MAS !!

    - To jest najdoskonalszy instrument PRANIA MÓZGÓW na MASOWĄ SKALĘ !!


    https://www.wykop.pl/cdn/c3397993/link_6pmyYqSJ0fsoyOdCPajWuenuoKUwSdeh,w300h223.jpg

    http://3.bp.blogspot.com/-7tGPV-S-bqw/Td5RzR5qtRI/AAAAAAAAABY/DpOcEPKGLSU/s1600/medias_Mercader-5-845f0.jpg



    .
  • @Husky "Imigranci ciężko pracują na sukces..." obcego kraju. W pojedynku między FRANCAMI i Sławianami, wygrali wojowniy Czadu!
    Więc w czym "BIAŁE" FRANCE są lepsze od Sławian??. - No chyba, że we FRANCE PRZYBYŁY DO EUROPY Z BABILONU 2300 LAT TEMU !!!


    Cały ten spektakl teatralny był świetnie wyreżyserowany !!!!!!!!!!!!!!!!



    OBUDŹCIE SIĘ LUNATYCY !!!!! JEDZĄ WAS ŻYWCEM I NA STOJĄCO !!!


    ELITY SIĘ ŚMIEJĄ DO ROZPUKU Z OMAMIONEJ CIEMNOTY - CHOŁOTY!

    Dziś w 608 rocznicę Bitwy pod Grunwaldem!

    FRANCYjskie NAJEMNE LEGIONY KRZYżowe ŚWIĘTEGO CESARSTWA ŻYMSKIEGO wzięły rewanż nad Sławianami w również symbolicznej bitwie.


    ŚWIĘTE CESARSTWO ŻYMSKIE - FRANCE, zawsze używało do podbojów najemnych bandytów, albo zniewolonych chłopów z dalekich obcych krajów!! - Tak jest dodziś!!!!!!!!


    Barwy FRANCYjskiego ŚWIĘTEGO CESARSTWA ŻYMSKIEGO.


    http://m.neon24.pl/2ca742f3dd9b47d7199f01418d51905e,0,0.png



    .
  • Interesujący i świetnie napisany artykuł
    Myślałam że rzucę tylko okiem, bo będzie nudno, a przeczytałam do końca, z dużym zainteresowaniem. :)
    Czyli kolejny układ zamknięty...

    5*

    A ten trener na kortach... Mnie do zajęcia się malarstwem zniechęcił nauczyciel wychowania plastycznego, który co prawda pochwalał niektóre moje osiągnięcia, ale wymagał dojrzałości dorosłego artysty od 14-latki, co zrozumiałam po latach. No więc stwierdziłam, że skoro nie zostanę drugim Matejką, to dam sobie spokój z moim talentem artystycznym, który był zauważalny od kiedy byłam małym dzieckiem. Co prawda nie przeklinał, ale przecież nie trzeba rzucać mięsem, żeby zniechęcić. Uczył nas tylko rok, a więc nie trzeba wiele, aby takie nieloty zniechęciły młodych, utalentowanych ludzi, którzy robiliby w życiu to, co kochają i mogliby godnie reprezentować Polskę. Kiedy patrzę na „dzieła” niektórych „wielkich” „artystów”, mam zapewne podobne odczucia to tych, które ma Pan patrząc na reprezentacyjną drużynę budowlańców grających w piłkę nożną. :)

    (Przy okazji przypomniała mi się „szybka akcja” strażaków z Clifton, powolnych, wypasionych byczków, którym „z całkowitym zaangażowaniem” zajęło 3,5 minuty łażenia wokół pożaru i drapania się w głowę, zanim skierowali strumień wody na plonnący budynek, co wytrenowani strażacy robią w 1m. 30 sek. Nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać. https://youtu.be/5Etg0HMfwZM )
  • @Lotna 20:20:02
    dzięki za wizytę i ocenę :) - polecam też wczorajszy tekst o tenisie i wątkach pobocznych

    jeżeli chodzi o sztuki plastyczne, to nigdy nie jest za późno, by bawić się barwą i kształtem dla własnej przyjemności. Nie jest też wymagana taka ciągła biegłość warsztatowa jak w wypadku muzyków, czy choćby sportowców - gdzie każda dłuższa przerwa powoduje, że trzeba zaczynać prawie od zera - bo i wydolność spada i stawy i mięśnie "rdzewieją".

    Więc zachęcam Panią do malowania/rysowania, co tam w duszy gra - warto nie dać się marnemu nauczycielowi - mieć własną satysfakcję, że się nie dało zniechęcić - o ile to jeszcze Panią kręci - oczywiście. To też świetny sposób na wyciszenie, medytację - oderwanie się od tego całego syfu politycznego, który nas zalewa

    Kiedyś bardzo chciałem nauczyć się grać na gitarze klasycznej - miałem 15 lat, sam nauczyłem się (wcześniej w szkole nie przykładałem się do lekcji muzyki, zresztą były tak potwornie nudne...) nut, sam opracowałem jakiś utwór Beethovena na gitarę. Z wielkim trudem uprosiłem (!) wujka - altowiolistę i szefa orkiestry Opery Wrocławskiej, też pedagoga (!) by zgodził się mnie wysłuchać. Taki był z niego pedagog. Wreszcie po miesiącach łaskawie się zgodził - i skierował mnie ... na kontrabas. Czyli taki muzyczny wariant drwala. Straciłem na tym instrumencie czas, zapał, chęć do ćwiczenia, wreszcie to rzuciłem.

    A na gitarze klasycznej gram do dziś - mam z tego masę frajdy. A wujek może mi skoczyć, pokazałem mu to - i z tego też mam masę frajdy
  • Znakomity wpis. 5*****
    Jednak co do diagnozy takiego stanu rzeczy, to została postawiona w dość zawoalowany sposób.
    Wypadałoby więc ten temat nieco rozwinąć.
    System kształcenia kadr w sporcie, owszem jest chory, ale stanowi jedynie emanację choroby, jaka od lat toczy Polskę.
    Ta choroba to wszechobecne kliki i układy - wszędzie tam, gdzie jest dostęp do publicznego - i nie tylko - grosza, który można sobie "przytulić" i podzielić między współpracującą przy rabunku ferajnę.
    Zetknąłem się z systemem szkolenia, zarówno w tenisie - za sprawą córki, która była całkiem dobrze zapowiadającą się tenisistką, jak też za sprawą syna - w piłce nożnej.
    Moja córka ćwiczyła kilka lat w krakowskim Nadwiślanie pod okiem trenerów, którzy m.in. wykształcili starszą od niej o parę lat Agnieszkę Radwańską, tylko po to, aby się dowiedzieć, że zapowiada się dobrze i umie już na tyle, że można by ją wysłać na turniej.
    I tutaj pojawił się problem, bowiem za miejsce tamże trzeba było zapłacić i to sumę przekraczającą ówczesne miesięczne pobory. Ojciec Radwańskiej miał jakieś tam rodowe srebra, które spieniężył, aby sfinansować karierę swojej córki, niestety ja miałem to szczęście, że z rodzinnego domu wyszedłem w tym, co miałem na sobie.
    Więc nie było wówczas środków na kontynuowanie kariery córki, która do dziś ogrywa bezlitośnie większość kolegów i koleżanek na firmowych turniejach tego sportu. Ale przynajmniej zawód ma dziś dobry i nie grozi jej bieda po zakończeniu kariery sportowej.
    Mojego syna wypatrzył kiedyś na osiedlowym boisku pewien były trener piłkarski i powiedział, że widzi w nim materiał na zawodnika.
    Jako, że syn był już w nieco starszym wieku, niż dzieci normalnie zaczynające w klubach, został polecony znanemu trenerowi młodzieży krakowskiej Wisły, panu Ch. I co?
    Syn zagrał mecz sprawdzający, nieco spięty, co przecież było normalne, ale - jak na mój gust, grał co najmniej jak równy z równym, z chłopakami, będącymi w cyklu treningowym po parę sesji w tygodniu. Miał parę udanych kiwek i asystę przy bramce. Po meczu trener zaczął się krzywić, że to, że tamto, że psychomotoryka nieco odstaje i dużo będzie z nim pracy.. więc niech poćwiczy w jakimś gorszym klubie i przyjdzie za rok.
    Syn to wszystko słyszał i się zraził na amen, bo wiedział, że w klubie ćwiczą gorsi od niego chłopcy, których ogrywał na podwórku.
    Ale mający tatusiów lepiej ustawionych towarzysko i w układach.
    Więc syn kariery piłkarskiej nie zrobił..
    Z dzisiejszej perspektywy patrząc, myślę że moim dzieciom wyszło to na dobre. Czy polskiemu sportowi też, już taki pewny nie jestem.
    Wszystko w Polsce jest naznaczone układami pazernych ludzi. Przetargi są masowo ustawiane za pomocą słynnej metody trzech kopert - dwie od zaprzyjaźnionych firm, jedna od oferenta, który wpłacił łapówę, a wszędzie gdzie jest jakakolwiek możliwość zdobyć przewagę za pomocą znajomości, tam kwitną kliki.
    Moja diagnoza jest taka.
    Chcesz oglądać dobry futbol, tenis, cokolwiek - nie kieruj się patriotyzmem, bo z tego wyniknie jedynie stres i rozczarowanie.
    Polski futbol, tenis, cokolwiek, będzie wyglądać tak jak wygląda, dopóki, na podobieństwo Izraelitów, żyć będą ludzie pamiętający niewolę. Zatem czeka nas jeszcze jakieś 10 lat błądzenia po pustyni, skoro 30 już minęło. Zaraz, ale czy na pewno 30?
  • @alek.san 02:11:22
    dodał Pan znakomity komentarz. To oczywiście prawda - wszystkie te związki opanowały cwane interesowne miernoty nastawione na zysk. Trzymają ze sobą - a każdego , kto mógłby zakłócić ich interesy - czyli na przykład mądrzejszego, mającego jakąś wizję rozwoju - wycinają bez wahania.
    I tak to się reprodukuje. Cierpi na tym młodzież, cierpi na tym polski sport, cierpią na tym kibice
    Ale cwaniaki trzymają się mocno - warto pamiętać, że często wchodzą w to środowisko różni ludzie służb, byli milicjanci, szemrani biznesmeni z korzeniami w SB... są trudni do ruszenia. Trzeba dużej determinacji i odwagi by ruszyć to gniazdo szerszeni. A kto ruszy musi być zdecydowany, by wytępić do zera, do spodu - inaczej znów się odrodzą
  • @alek.san 02:11:22
    proszę też zajrzeć do poprzedniego tekstu - tam jest o Polskim Związku Tenisowym
  • @Andrzej Tokarski 10:39:36
    Płonące ulice i bezczeszczone francuskie flagi. Oto NOWE filmy oraz zdjęcia z Paryża


    http://niezalezna.pl/imgcache/750x430/c//uploads/cropit/15318188301d3a3fff9e90f37a15a1de260cc0b372.jpg

    https://youtu.be/pQp8Hj6EGfo


    Mer eleganckiej 8 dzielnicy Paryża: "Witamy na Polach Elizejskich, które stały się polem bitwy"

    http://niezalezna.pl/230844-plonace-ulice-i-bezczeszczone-francuskie-flagi-oto-nowe-filmy-oraz-zdjecia-z-paryza

    "Kibice" reprezentacji Francji z flagami.


    https://pbs.twimg.com/media/DiSfCuQX4AAPdWq.jpg


    https://pbs.twimg.com/media/DiSfEtoXkAIkP-p.jpg


    https://pbs.twimg.com/media/DiSfE6pXcAA3wU7.jpg

    https://pbs.twimg.com/media/DiSfGMTXUAABX3K.jpg


    Dzień później, po wygranym meczu:
    ▪️292 osoby zatrzymane, głównie w Paryżu i Lyonie
    ▪️45 rannych policjantów i żandarmów
    ▪️W Paryżu na Polach Elizejskich zdewastowano emblematyczny Drugstore oraz supermarket. Okradziono też sklep ze skuterami i zniszczono wóz strażacki etc. Jest bilans 14 lipca we Francji
    ▪️845 spalonych samochodów
    ▪️508 osób zatrzymanych
    ▪️29 rannych policjantów
    Teraz trzeba doliczyć z tej pomundialowej nocy i będzie ciekawy weekend. Drużyna wielokulturowa jak jutrzejsze społeczeństwo wielokulturowe: biali autochtoni w mniejszości i ledwie tolerowani.

    845 voitures brûlées et 508 personnes en garde à vue après les festivités du 14 juillet en France

    http://www.nicematin.com/faits-divers/845-voitures-brulees-et-508-personnes-en-garde-a-vue-apres-les-festivites-du-14-juillet-en-france-246464
  • @Andrzej Tokarski To jest ta demokracja uwielbiana przez PO. Wzór dla POlski.
    Co na to wszystko mówi szanowna elyta z Brukseli? Czy to naprawdę dzieje się w kraju, który uchodzi za symbol elegancji ? Czy według elit brukselskich takie karygodne zachowanie na ulicach, to już norma ? To preludium do unicestwiania Europy w jakiej się wychowałem. Obym nie doczekał takich obrazków w Polsce. Co z naszymi dziećmi i wnukami jaki los ich czeka? Te obrazki przypominają mi historyczny odwet za krucjaty krzyżowców. Na filmiku słychać jak ubogacający śpiewają - w imię Dżihadu - świętej wojny - (au nom dijhad, au nom dijhad). W naturze nie ma próżni - muzułmanie postanowili zastąpić chrześcijan.
  • @Andrzej Tokarski
    Afryka dziękuje Francji za Legię honorową a raczej cudzoziemską. Afryka przeniosła się do Francji, to i Legię Cudzoziemską należy z Afryki, przerzucić do Francji. Najpierw trzeba być gotowym na opuszczenie Unii Europejskiej, czyli krok, na myśl o którym miliony Polaków mdleją, albo tracą zmysły (bo nie wyobrażają sobie życia bez tzw. "funduszy europejskich" - nie będzie dróg, nie będzie jabłoni, nie będzie szaletów miejskich, ani kin, słowem bez tych funduszy - wg. wielu Polaków - nie będzie w Polsce NIC). W najbliższych miesiącach należałoby drastycznie zwiększyć wydatki na obronność, przekonać młodych ludzi do wstępowania do armii i chęci obrony Polski (łącznie z poświęceniem życia). W agendach ONZ-u od kilkunastu lat pracowano nad pomysłem przesiedlenia przynajmniej ćwierci miliarda mieszkańców Afryki do Europy. Papier jest w zasadzie gotowy, testy (2015) już się zaczęły, do dopracowania są jedynie detale - stąd w ostatnich miesiącach taka szarpanina w Europie (Brexit, Niemcy, Włochy, Austria,...) Samo wybranie jakiejś antyimigranckiej partii do władzy i oczekiwanie, że sprawi cuda, nie wystarczy. Trzeba być gotowym na "krew, pot i łzy". Ciężkie czasy idą, ale sami tego - w gruncie rzeczy - chcieliśmy (lewicowość, globalizacja, turystyka bez granic, "koniec historii").
  • @Andrzej Tokarski
    Szalony atak na autobus. Kolejna odsłona francuskiego multi-kulti po Mundialu - WIDEO. Takiego koszmaru we Francji dawno nie było. Paradoksalnie trwa on od chwili, gdy Francja uzyskała tytuł Mistrza Świata w piłce nożnej. Po zamieszkach, w wyniku których Paryż wyglądał jak po przejściu tornada, rozbisurmanieni "Francuzi" w biały dzień rzucają się na czyjąś własność. Tym razem w Grenoble. Musicie to zobaczyć! Tragiczne w skutkach świętowanie zwycięstwa w Mistrzostwach Świata w piłce nożnej trwa w najlepsze. Francuzi (czy raczej mieszkańcy Francji) atakowali policjantów płytami chodnikowymi, wybijali witryny w sklepach, kradli towar. Po całonocnych - z niedzieli na poniedziałek - bitwach na ulicach miast, wyglądały one jak po przejściu tornada. Na tym żałosny spektakl się nie skończył. W sieci wciąż pojawiają się nowe zdjęcia i nagrania, kompromitujące do reszty zachowania Francuzów. Nie oszczędzili nawet swojej flagi!Wydawać by się mogło, że po tak dramatycznym w skutkach świętowaniu zwycięstwa swojej drużyny, "kibice" nieco ochłonęli i nie będą mieli pomysłów na kolejne "usprawiedliwione wygraną" zachowania. Nic bardziej mylnego.
    Zobaczcie, co tym razem wymyślili mieszkańcy Francji:

    https://youtu.be/3TR-HyYrdv8

    Ps...Jest ogromnym nadużyciem pisanie, że to jeszcze jest Francja, toż to już taliban, Kalifat. A będzie tylko i jeszcze gorzej! To samo robi się już w Hiszpanii, Belgii, Niemczech, Włoszech. Podobno mają tam stan wyjątkowy od dłuższego czasu. Po co go wprowadzili, skoro takie rzeczy mogą się dziać na ulicach? Gdzie UE i różni opluwacze praworządności w Polsce?
  • @Andrzej Tokarski
    Rząd Hiszpanii masowo przyjmuje imigrantów, a służby biją na alarm - wpuszczamy dżihadystów! Szef hiszpańskiej dyplomacji Josep Borrell oświadczył kilka dni temu, że jego rząd zamierza ugościć 19,5 tys. uchodźców. Hiszpanie oburzają się na stanowisko Włoch, które blokują statki z emigrantami, a także ostro krytykują kraje grupy wyszehradzkiej. Tymczasem służby bezpieczeństwa Hiszpanii spodziewają się powrotu... ponad 170 dżihadystów, którzy w ostatnich latach walczyli po stronie samozwańczego Państwa Islamskiego (IS) w Syrii. Część z nich jest już w Hiszpanii. Z opublikowanego dziś rocznego raportu hiszpańskiego Departamentu Bezpieczeństwa Narodowego (DSN) wynika, że około 50 tys. zagranicznych bojowników IS może w najbliższym czasie powrócić do krajów swego pochodzenia. 6000 z nich pochodzi z Europy. W grupie potwierdzonych przez służby 37 dżihadystów, którzy powrócili już do Hiszpanii z Syrii, są m.in. cztery osoby nieletnie oraz 23 kobiety. W lutym dziennik “ABC” ustalił na podstawie danych służb w Madrycie, że po stronie IS w Syrii walczyło ponad 240 obywateli Hiszpanii. W maju Kongres Deputowanych Hiszpanii zatwierdził zmiany w kodeksie cywilnym służące walce z terroryzmem. Nowe przepisy wprowadzają kary więzienia za zagraniczne wyjazdy w celach propagowania dżihadyzmu. Osoby te są teraz traktowane jako terroryści. W efekcie nowelizacji wzrosły też minimalna i maksymalna kara więzienia za przynależność do organizacji terrorystycznej, odpowiednio z 5 do 6 lat oraz z 10 do 12 lat. Zwiększyła się również z 14 do 15 lat maksymalna kara za kierowanie taką grupą. Z najnowszego sprawozdania DSN wynika, że w dalszym ciągu dżihadyści są aktywni na terytorium Hiszpanii, werbując zwolenników radykalnego islamu oraz rozpowszechniając terrorystyczną propagandę. Szacuje się, że w 2017 r. w 53 policyjnych operacjach ujęto 76 osób podejrzewanych o terroryzm.
    Wiosną źródła policyjne informowały o kilku przypadkach zatrzymań osób, które walczyły po stronie Państwa Islamskiego w Syrii. W kwietniu ujawniono schemat rekrutowania obywatelek Hiszpanii do IS. Kluczową osobą był w nim zatrzymany na terytorium Turcji Marokańczyk. Obiecywał on kobietom możliwość “urzeczywistniania dżihadu” na Bliskim Wschodzie. Z kolei w maju zatrzymano w różnych miastach Hiszpanii ośmiu członków organizacji dżihadystycznych, którzy wysyłali bojowników do Syrii, sponsorowali ich podróż bądź planowali zamachy terrorystyczne.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031