Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
206 postów 1926 komentarzy

att

Andrzej Tokarski - się zobaczy

JOY Machine

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

dla poprawy samopoczucia

 

JOY Machine

 

 

Coraz częściej o niej znów myślałem. Odkąd przestaliśmy być ze sobą, minęło dużo czasu, kilka ładnych lat. I jak to zwykle bywa z upływem czasu, wspomnienia wracały coraz silniejsze i coraz cieplejsze.

Rozumieliśmy się wtedy bez słów. Chcieliśmy tego samego, robiliśmy razem to samo. Ona zawsze gotowa na każdy mój choćby najbardziej wariacki pomysł. Reagująca ekstatyczną radością na każdy gest, dostająca skrzydeł przy każdym dotyku. Ja – nieustannie zaskakiwany i zachwycony jej reakcjami – i możliwościami. Można powiedzieć - para idealna.

 

A jednak przyszło się rozstać. Przyczyny? Jak to w życiu, zacząłem rozglądać się za ładniejszymi, młodszymi, atrakcyjniejszymi. A ona odeszła cichutko, niepostrzeżenie, bez skarg - w cień zapomnienia. Nawet jej odejście zrobiło wrażenie.

 

Nic więc dziwnego że zacząłem myśleć o ponownym spotkaniu. Co u niej słychać, jak sobie radzi, czy bardzo się zmieniła, czy dalej pozostała tak szalona i spontaniczna? Ciągle wracały do mnie te myśli.

 

Tak od myśli do myśli od słowa do słowa, zacząłem planować szczegóły spotkania. Postanowiłem że pójdę bez zapowiedzi, po prostu stanę przed drzwiami i – zobaczę co się będzie działo. Czy drzwi się otworzą, jak zostanę przyjęty, czy wreszcie wszystko będzie pasowało jak dawniej, jak, trudno o lepsze porównanie, idealny kluczyk do idealnej dziurki

 

W końcu podjąłem decyzję, wybrałem dzień. Pamiętałem by zabrać ze sobą butelkę. I koniecznie nie zapomnieć o świecach.

 

Drzwi nie były zamknięte, można powiedzieć, były takie jakimi je zostawiłem. W środku widać było upływ czasu i smutną atmosferę opuszczenia. Było sporo kurzu. Pajęczyny nadawały wnętrzu wymiar niemalże magiczny.

 

To, nic, pomyślałem, wyjmując butelkę, wszystko będzie dobrze.

 

 

 

 

 

Otworzyłem maskę, wykręciłem świece. Z butelki nalałem kilka mililitrów oleju do każdego z otworów, kilka razy ostrożnie z wyczuciem obróciłem ręką, za pasek, silnik. Jeszcze wkręcić świece, akumulator – i próba.

 

Wszystko było jak dawniej – po latach stania można powiedzieć że odpaliła na widok kluczyka, na dotyk. I jak dawniej od razu mruczała cichutko i równo – radośnie mrużąc oczy gotowa na każde szaleństwo.

 

Honda Civic Shuttle – niewielki van o wielkim samurajskim sercu, napędzie na cztery łapy i 126 koniach, takich prawdziwych, wyrywających małe autko spod tyłka, nie dmuchanych w katalogu jak to się teraz praktykuje

 

Joy Machine, nic dodać

 

 

komentarz z 2015r:

mam takie autko: gabarytami i wyglądem nieco przypomina golfa, ma napęd na cztery łapy - który załącza się samoczynnie gdy jedna oś traci przyczepność (sprzęgło wiskotyczne). Ma reduktor i blokadę mostu. Autko w swoim niewielkim ciałku ukrywa silnik o mocy 125kM (tych prawdziwych, nie takich jak w ostatnio produkowanych autach) - i , jak to się mówi odchodzi jak pocisk. W terenie radzi sobie w warunkach o które nikt by tego autka nie posądzał
Producent dla późniejszego wariantu tego autka wyprodukował filmik reklamowy pod hasłem "Joy machine" - czyli maszyna radości. Potwierdzam te odczucia - rzadko nim jeżdżę, ale za każdym razem, gdy do niego wsiadam (bez względu na czas przestoju, odpala na dotyk), czuję jak wkoło głowy pojawia mi się uśmiech.
Honda civic shuttle rocznik 91 - czyli jeśli chodzi o Hondę, czas kiedy produkowała bodaj najlepsze samochody.
Kupiłem kiedyś drewno do kominka w sąsiednim nadleśnictwie. Woziłem nabytek landroverem discovery II całkowicie niezatapialnym i niezatrzymywalnym bez względu na warunki. Twardziel niestety w błocie i śniegu poległ (sprzęgło) - musiałem więc ostatni kurs zrobić bohaterką tej krótkiej opowieści. Mimo 2-tonowej przyczepy na haku i trudnych warunków autko poradziło sobie bez zarzutu - wręcz można było odnieść wrażenie, że taplając się w śnieżnej brei....leciutko się uśmiecha...jeżeli cokolwiek można wyczytać z gęby Japończyka....

 

 

 

to tyle tytułem poprawy samopoczucia przed nadciągającą zagładą.... dziękuję za uwagę

KOMENTARZE

  • @ Autor
    Ja mam problem.

    Mi się najbardziej podoba X6...

    Oczywiście w terenie nie skasuje dysia jak Twoja Dżoj Maszin, ale na drodze zwłaszcza w wersji MM (drugie "M" od Mansory pierwsze od "zwykłego" "M") może być trudna do pokonania. Setki kucy i niutów ponad normę robią swoje. Widoczność dobra, miejsca masa...
    I właśnie ten problem...
    Jest z Niemiec.
    Jak oni mogli mi to zrobić? ;-(((((

    Mega pozdro!

    Ps.

    Oczywiście 5*
  • @ Autor
    "to tyle tytułem poprawy samopoczucia przed nadciągającą zagładą...."

    Jaka zagłada?

    Dyć syćko idzi piknie! :-)
  • @Jasiek 15:34:11
    przedmiotem tej historyjki jest raczej finezja - nie brutalna siła, do tego germańska
    naprzeciw x6 zawsze można postawić Ranga - i mocy więcej i styl nieporównany

    wszystkie niemieckie auta są - prusackie, zakute w pikelhaubę - jeżeli wie Pan co chcę przez to powiedzieć

    za 5* jak zawsze dzięki
  • @Jasiek 15:36:38
    "Jaka zagłada?"

    wsyćko w swojem czasie, hej!
  • 5* dla Administracji
    za to, że znalazła fotkę
  • @Andrzej Tokarski 16:38:00
    "naprzeciw x6 zawsze można postawić Ranga"

    Którego Ranga?
    Który Range ma tak powoli opadającą linię dachu?
    Który Range był przerobiony na 600KM lub więcej?
    Z tego co wiem to najmocniejsza edycja Ranga czyli SVR ma ok 560 KM. Dla Mansory to nawet szkoda zachodu, żeby rasować X6M o 5KM ;-DDD
    Dla drugiego "M" czyli Manharta tak samo....

    Tylko właśnie jest ten niemiecki problem - ma jechać i jedzie ;-DDD
    I wcale nie pruski ten problem tylko Bayerischen... a to chyba różnica, prawda? Widział kto pruski samochód? ;-DDDD Chyba rzeczywiście bez pikelhauby by się nie obeszło ;-)))) Jak znam pruską "finezję" to byłaby zamontowana w tym samym miejscu co "Spirit of Extasy" ;DDDD
    Ale by było ;-DDDD
  • @Andrzej Tokarski 16:39:43
    No , a jak Honda Nr.1 . Salut Amigo. :))) https://world.honda.com/HRC/repsolhondateam/race2012/rd04/images/p01.jpg
  • @Jasiek 17:43:54
    notka naprawdę jest o czym innym - sorry:)
  • @Repsol 18:42:07
    Honda rządzi, Repsol rządzi :) Salut
  • Śliczna notka :)
    „ I jak to zwykle bywa z upływem czasu, wspomnienia wracały coraz silniejsze i coraz cieplejsze.”

    Aaa, to tak bywa? Dobrze wiedzieć!

    Na samochodach znam się tylko tyle, że wiem, że dobry samochód nie wystarczy; do nawet najlepszego samochodu potrzebny jest dobry kierowca, dzięki któremu ten samochód może w pełni wykazać swoje możliwości.

    5*
  • @Lotna 19:46:21
    "Aaa, to tak bywa? " -

    - z samochodami...


    jak powiedziała kiedyś pewna Pani:
    każda dziurka ma swój kluczyk -

    ale nie do końca wiem co miała na myśli...? - bo kto to może wiedzieć co kobiety myślą

    za 5* i wizytę dziękuję :)
  • x
    Dzień Dobry!:)

    Jasiek, co Ty Misiu Pusiu pitolisz z tym jechaniem, że niby bmw się nie psuje, chciałeś powiedzieć? Ooo... to będzie jakaś nowość. Znam miłośników/fanatyków marki i tam uczciwie i na bieżąco, wkleja się ładne pieniążki, żeby członek rodziny był zdrowy i zdolny do drogi.

    Wiesz co myślę, że się naoglądałeś folderków reklamowych i Ci się po prostu bawarka podoba z blachy:))
    --------------------------------------

    Andrzej Tokarski, a jak u hondzi blacha zapytuje i denko?:D
    No bo, że hondzio ma dobre klamoty, to niby wiadomo, ale wiadomo też, że gniją japońce i kręcą się wysoko. Jedni lubią, inni lubią jak bierze od dołu..
    Serio, ostatnio się zastanawiałem nad hondzią, bo poza całą resztą tanie są i szacun, ale..
    ale nie byłbym sobą jakbym se nie narobił! No muszę ku.. być oryginalny!;p
    Ponieważ mezalianse są trendi, kupiłem amerykano-japońca, w dodatku kruka. Podobno biały ten kruk. Tzn napewno, to nie był przypadek, zrobiłem to z premedytacją;p
    Mam teraz hobby. Nie, że się nudzę, ale musiałem. Czy ja kiedyś zrobię coś normalnie.. Nie mogłem sobie kupić gulfa, tedej, albo x1. Nie..
    ------------------
    A propo końców, to sugeruje zestawy gaźnikowe, na podmianę, kiedy komputery odmówią współpracy. Będę o tym myślał, trochę czasu jeszcze zostało do tych końców, a w sumie mam pod pieczą trzy sztuki.
    Potem jest kwestia paliwa.
    Niby na plackach diesel pojedzie, ale różnie mówią. Jedni, że niedaleko inni, że to pomówienia. Się zobaczy.

    Beny sobie nie nastrugasz, ale gazik owszem i to właściwie gazik zacny - pojedzie. Tak, tak, tylko wtrysk sekwencyjny daleko też nie zajedzie, trzeba będzie przerabiać.

    Koniec, nie koniec, czymś trzeba jeździć:))
    Pozatym komu bije dzwon, to się jeszcze obaczy.
  • @Torin 13:15:51
    https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcSbexMFdL29uSCOPmqknNRizEDdHj09f_w2spPqq7i4VTFwQRL-
  • @Torin 13:15:51
    z gaźnikiem to od biedy na holzgazie pojedziesz, tak więc jak wybije godzina ostateczna to przez jakiś czas będzie można się jeszcze poturlać...
  • @Torin 13:15:51
    miałem stadko Hond - blacha za tylnymi kołami na błotnikach lubi lecieć, ale można od razu zadbać - jakiś Rust Check+plastikowe szczelne nadkola.

    Poza tym Honda to czysta przyjemność - lekkie, pięknie się kręcą silniki bez doładowania. Poezja

    Mowa oczywiście o tych prawdziwych Hondach, nie tych sedanach dla dziadków
  • @zadziwiony 14:14:47
    holzgaz dobry jest, choć bez sensu - na instalacje stałe. Np ogrzewanie, albo elektryfikację, do pojazdów w ostateczności.
    Dlaczego tak jest, rozumiem wiesz, ale opowiedzmy innym.
    Potrzebny jest "koksownik" na drewno i nie da się go "zminiaturyzować". W efekcie jeździsz z wielkim stalowym "bidonem" gdzieś w tylnej części, albo na przyczepce.
    To jest możliwe, ale słabe..

    Co innego systemy stacjonarne. Tylko wtedy pojawia się problem po co? Równie dobrze można zwyczajnie fajczyć drewnem, bez holzowania.

    Różnica pojawia się wtedy, gdy masz spalinowy agregat prądotwórczy i nie chcesz go przerabiać na parowy. Wtedy jest sens sholcować drewno i gazem zasilać benzynowy agregat.
    CKD.
    --------------
    Gaźnik dlatego, że nie potrzebuje "komputerów".
    Dostęp do elementow elektronicznych zostanie zamknięty, jakiś czas jeszcze podrutujesz. Potem już nie, bo nie będzie z czego.
    Do tego sterujące układy elektroniczne, są wybitnie podatne na impuls elektromagnetyczny, w wyniku czego nadają się do przybicia na ścianę po tym wydarzeniu i nie będzie "nowego".
    Dlatego gaźnik mechaniczny.

    Nie holz, tylko metan.. wlewasz normalnie i jedziesz, bez tej całej huty holzu.
  • @zadziwiony 14:14:47
    fakt, elektronika to słaby punkt nowych aut - jak coś padnie w czasach próby i zamętu, dupa zbita - a jak jest gaźnik - to zawsze jakoś się pojedzie, zapłon ustawi na styki i krzywki...
  • @Torin 14:40:43
    mówię o sytuacji krachu cywilizacji. Wtedy tylko holzgaz był by dostępny , aż do momentu gdy wszystko ostatecznie się nie rozleci.
    Na metanie to raczej w " koło komina". W podróż do "nowego świata" lepszy gaz drzewny bo drewno dostępne jest bardziej niż metan.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031