Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
415 postów 3151 komentarzy

att

Andrzej Tokarski - się zobaczy

Czy Wenecję zniszczą - lodowce?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

w kleszczach ... hipotez

Czy Wenecję zniszczą lodowce?

 

        Wbrew pozorom tytuł nie jest objawem postępującej paranoi – tylko na pierwszy rzut oka jest on sprzeczny z doktryną globalnego wzrostu temperatur. Po części tekst będzie próbą odpowiedzi na alarmistyczne wieści ze Stanów i – zwłaszcza – Kanady o soczystej śnieżnej zimie zaprzeczającej, jak się wydaje, wyżej wspomnianej koncepcji, czy teorii. Na pewno też pobudzi – tekst, nie doktryna, gdyż ta i tak pobudza – krążenie u wielbicieli wiekowych profesorów i ich równie wiekowych dzieł – stanowiących dla niektórych kostycznych umysłów podstawę wiedzy o meandrach zmian klimatycznych.

 

Co się dzieje, czy niedawno działo w Wenecji, wiemy. Wzrost poziomu wody, będący min wynikiem znacznych, katastrofalnych opadów deszczu. Ten problem dotyka różne regiony Europy – naprzemiennie z dramatycznymi długotrwałymi suszami występują bardzo gwałtowne, o cechach kataklizmu opady deszczu, śniegu,

a również gradu o wielkościach wcześniej nieznanych. I jedne i drugie powodują ogromne zniszczenia zarówno budynków, pojazdów, jak i upraw. Potęguje dramatyczny wymiar tych zjawisk ich połączenie. Ludzi dokładają ogromnych starań, by nawadniając uprawy zapobiec skutkom katastrofalnej suszy, a gdy już coś im się uda wyhodować – przychodzi opad, który wszystko niszczy. Jak coś ocaleje, to są jeszcze wichury, burze, wreszcie tornada. Dlaczego tak się dzieje, co z tym można zrobić?

 

Po pierwsze uświadomić sobie nie poszczególne zjawiska z osobna, a łączyć je w ciągi przyczynowo-skutkowe. Jak to się mówi – nie opisywać każdego drzewa z osobna, tylko zobaczyć las.

 

Wyobraźmy sobie, że wzrost siły oddziaływania Słońca jest nie owocem chorej wyobraźni lewaków połączonej ze spiskiem masońsko-satanistycznym – tylko faktem. To oczywiście bzdura, ale na roboczo przyjmijmy, że tak jest.

Wtedy być może prawdziwa okazałaby się teza o gwałtownym i coraz to przyspieszającym procesie topnienia lodowców Arktyki, Antarktydy, ale również tych wysokogórskich. A jeżeli tak się dzieje, to można sobie wyobrazić, że woda z tych topniejących lodowców w części wsiąka w ziemię lub zasila wody oceaniczne, lub śródlądowe – ale znaczna część paruje i w postaci ogromnych ilości pary wodnej wędruje przez atmosferę kierowana prądami powietrznymi – które z kolei pozostają w zależności np. od prądów oceanicznych, ale także od ukształtowania powierzchni Ziemi i temperatur lokalnych.

 

I w zależności od tego, z jakimi warunkami termicznymi te masy pary wodnej się spotkają , ulegają skropleniu, jak w w wypadku obecnie Wenecji, Włoch, Francji, czy Hiszpanii – ale obecnego praktycznie na całym świecie…

.albo ulegają zmrożeniu nad obszarami bliskimi koła podbiegunowego i charakteryzującymi się naturalnie niższymi temperaturami (co wynika np. z mniejszego wpływu ciepłych prądów oceanicznych, które działają na Europę, ale niekoniecznie na interior - Kanadę, czy północne obszary USA.

 

W normalnych, powiedzmy jeszcze XX wiecznych warunkach te zjawiska występowały na tych terenach, ale z zachowaniem pewnego harmonijnego porządku, czasu trwania i proporcji.

W obecnych, wynikających z założonej wyżej hipotezy (a może rzeczywistości), proporcje zostały zaburzone, gwałtowność działających czynników powoduje wzrastającą i nieobliczalną gwałtowność zjawisk klimatycznych. I tak to się – z niepewnymi, nieznanymi rokowaniami na przyszłość - kręci.

 

Na koniec – miłośnikom starych profesorów i ich równie starych dzieł, warto może podpowiedzieć, że dopiero od niedawna – a i to nie jest to refleksja powszechna – zdajemy sobie sprawę z ogromu wpływu działań człowieka, jego przemysłu i konsumpcji na stan klimatu.

I bez znaczenia w tym momencie jest, czy zmiany wynikają, jak się powszechnie sądzi z emisji gazów cieplarnianych, czy – moim zdaniem – ze spadku masy Ziemi, połączonego ze skutkami emisji CO2 i podobnie działających czynników.

 

Warto również, jak sądzę, zastanowić się – i nie jest to najmniej ważny element tych rozważań – co się stanie, gdy za 5, 10,20 lat te lodowce zostaną przez coraz mocniej operujące Słońce – stopione? Po czym przewędrują w postaci chmur i spadną na Ziemię: deszcze, śniegiem, gradem. Że się podniesie poziom wód wewnętrznych i oceanów, to już jest od dawna wieszczone, więc to żadne odkrycie. Ale czy brak czap lodowych spowoduje, że nie będzie już niczego, co odbijając światło słoneczne, topniejąc, parując, tworząc chmury i chłodząc powietrze – nie będzie już niczego, co nas przed promieniowaniem Słońca będzie chronić. Będzie tylko grzanie i grzanie i grzanie – i co wtedy?

 

 

Ważne jest, że weszliśmy w fazę dotąd nieznaną ludzkości – zmiany klimatyczne przestały wynikać z wahania naturalnych cykli przyrody – a stały się co najmniej ściśle powiązane z działalnością z człowieka.

 

A gdyby ktoś nie wierzył, polecam proste doświadczenie: niech leży w łóżku przez np. miesiąc nie wstając – lejąc i waląc pod siebie, smarkając i rzygając.

 

Niech leży i nie marudzi, nie krzywi się – tylko myśli o tym, że ludzkość wobec Ziemi robi to - bezustannie.

 

Dziękuję za uwagę

KOMENTARZE

  • @
    dodałem jeden ważny akapit, o którym pamiętałem by go umieścić, a potem - zapomniałem

    jeżeli jest ktoś zainteresowany tak banalnymi, zupełnie nieważnymi sprawami, zachęcam, by zajrzał
  • Pasożyty
    Cóż. Ziemia to żywy, doskonale działający organizm i ma prawo bronić się przed pasożytem człowiekiem.
  • Autor
    Jak się buduje miasto na palach, to trzeba pamiętać że z biegiem czasu cała ta konstrukcja osiądzie, to znaczy będzie niżej niż na początku, w przeciwieństwie do wody, której zakres zmiany poziomów pozostaje w zasadzie niezmienny (w obserwowalnej dla ludzi skali czasu). Ale włoskie chazarstwo wiedziało lepiej i se wybudowało miasto na lagunie bo tak taniej było. Jak się pokazał problem chazarstwo odwołało się do swego mesjasza i wymyśliło system anty powodziowy o nazwie "Mojżesz". Pomimo tego że wielu chazarów się na budowie tego genialnego dzieła dorobiło system nie działa i nie będzie działał jak wszystko co chazarstwo wymyśli ... w takiej sytuacji pozostaje tylko zwalić winę na globalne ocieplenie i wyciągnąć łapska po sute państwowe i unijne odszkodowania - to akurat zawsze chazarstwu wychodzi ...
  • Karma
    Wenecja musi skończyć pod wodą, choćby z tego powodu, że przez stulecia jej mieszkańcy dorabiali się na handlu słowiańskimi niewolnikami.
  • Autor
    ... i jeszcze jedno "zmiany klimatyczne przestały wynikać z wahania naturalnych cykli przyrody – a stały się co najmniej ściśle powiązane z działalnością z człowieka" - nie ma na to najmniejszego dowodu, wręcz przeciwnie, emisja dwutlenku węgla powodowana przez człowieka to tylko ułamek naturalnej emisji ziemi. Już większy wpływ na klimat ma osuszanie bagien, uprawianie lasów i budowa tysięcy hektarów wybetonowanych powierzchni ale i tak obserwowalnie nieznaczny. A lodowce w ogólnej masie wcale nie topnieją - jak gdzieś ilość lodu się zmniejsza to w innym miejscu zwiększa. Odpowiednio finansowo zmotywowani "naukowcy" są w tej kwestii wyjątkowo selektywni - dostrzegają tylko to zmiany których sponsor oczekuje.
    A to "proste doświadczenie" które Pan proponuje - co ma piernik do wiatraka, o jego obrzydliwości nie wspomnę.
  • Wenecja w normalnym stanie pogodowym, jest piękna.
    Dziw bierze jak ludzie mieszkają tak otoczeni wodą; kiedy po kolacji z winem, przy większym wietrze, można wylądować w kanale. A komunikacja miejska?! Cudo, podjeżdża taki autobus na łodzi po przystanek i normalnie się wsiada...i się jedzie, a raczej płynie.
  • @Anna-PK 20:36:24
    Oj tam, oj tam. Wiele jest "pięknych" miejsc na świecie.......................powstałych niestety na krwawicy, cierpieniu i śmierci tysięcy ludzi.

    A więc zachwyt koleżanki nad urokami Wenecji, wątpliwe raczej ma podstawy.
  • @tańczący z widłami 20:51:32
    Aby coś mieć, niestety, to trzeba pracować. Sam taniec z widłami nie przynosi wiele korzyści. A jeżeli pochodzenie dóbr jest..."powstałych niestety na krwawicy, cierpieniu i śmierci tysięcy ludzi.", to tym bardziej trzeba cenić i chronić.
  • "Czy Wenecję zniszczą - lodowce?"
    --------------
    A dlaczego mają ją zniszczyć lodowce - a nie np. przysypać piaski czy jakiś bolid - przybłęda z kosmosu?
    Wniosek?
    Od niszczenia - to tutaj na Ziemi - są dzieci Złego i oni nie pozwolą się w tym niszczeniu wyprzedzić jakiemuś głupiemu zlodowaceniu czy pustynnieniu, etc.
  • @Anna-PK 21:35:27
    Tyle tylko, że ogłupiali przez media, trendy i korporacje turyści, patrząc na jakąś budowlę w Wenecji, Atenach, Rzymie, lub piramidy w Gizie, nie widzą cierpienia setek tysięcy ludzi, lecz podziwiają architektoniczne dzieła tyranów, satrapów i zwyrodnialców.
    Krótko mówiąc, ci turyści to zwykli bezmózgowi, załgani durnie.
    Dlatego takie "Wenecje" muszą zatonąć.
  • @Andrzej Tokarski
    Raczej zniszczy Wenecję korupcja rozkradająca fundusze na zapory .Salute Amigo 5* .
  • @tańczący z widłami 22:46:02
    Mam nadzieję, że Pańskie współczucie i zrozumienie dla tych co kiedyś cierpieli przynosi im jakiś pożytek i ulgę.

    //Krótko mówiąc, ci turyści to zwykli bezmózgowi, załgani durnie.//

    A ja sobie nic nie robię i nikogo nie wyzywam, tylko czasem giczołami, giczołami sobie kiwam. ;)

    Pozdrawiam Pana i cierpiących przodków z widłami.
  • @Anna-PK 00:00:47
    Raczej wątpię żeby moje współczucie i zrozumienie tematu przyniosło komukolwiek z umarłych ulgę. Natomiast mam nadzieję, że chociaż jedna rozanielona i oniemiała z zachwyty turystka robiąc sobie następnym razem uśmiechnięte selfie na tle Pałacu Dożów zastanowi się nad jego pochodzeniem.

    Pozdrawiam Panią również, mając nadzieję, że już za kilka lat Plac Św. Marka stanie się atrakcją jedynie dla morskich stworzeń i płetwonurków
  • @Anna-PK 20:36:24
    Ale dla mieszkańców, którzy nie żyją z turystów, to tam wesoło nie jest.
    Mnie Wenecja zmęczyła i drugi raz tam raczej nie pojadę. Za dużo ludzi, za gęsto. Fajniejsza Werona, która też kiedyś była miastem w stylu Wenecji. Ale gdy bodaj w XIX wieku była tam wielka powódź to postanowili zasypać kanały.
  • @tańczący z widłami 20:51:32
    Tak można powiedzieć niemal o wszystkim. Kolega Bertolda Brechta się naczytaŁ?
  • @tańczący z widłami 22:46:02
    Piramidy głównie budowali opłacani robotnicy. Mitem jest, że siła robocza była tam oparta na niewolnikach, choć oczywiście się zdarzali.
  • @Repsol 22:57:56
    Akurat Wenecja finansowo prosperuje nieźle. I dokłada do budżetu Rzymu
  • @Wican 11:11:41
    Są osoby, które potrafią (nie wiedzieć dlaczego) zachwycać się burżuazyjną architekturą. Ja natomiast uważam, że wszystkie niepotrzebne budowle będące pomnikami pychy i ucisku a szczególnie kościoły i pałace powinny zostać zrównane z ziemią.
  • @tańczący z widłami 12:07:12
    To by nie było niczego niemal. Ile miejsc pracy by padło? I kto ma określać, czy budowla jest potrzebna czy niepotrzebna?
  • @Wican 11:12:47
    Pogląd o opłacanych robotnikach piramid, jest tak samo mało prawdopodobny jak to, że wybudowali je kosmici.

    Opłacani owszem byli, ale tylko nadzorcy robotników- niewolników. Reszta tyrała za michę orkiszu i kilka batów na grzbiet dziennie.
    ZUS-u i praw pracowniczych jeszcze nie było.
  • @tańczący z widłami 12:12:36
    To nie pogląd tylko fakt historyczny (o budowie piramid). Proponuję poczytać o tym trochę opracowań naukowych.
    A ZUSu nie było przez niemal całą historię. I poza Europą, wciąż występuje rzadko. Inna sprawa, ze generalnie piramidy finansowe są zakazane. Poza ubezpieczeniami społecznymi
  • @Wican 11:13:12
    Obecnie nic się nie robi, bo MOSE okazało się jedną wielką korupcją. https://www.kalejdoskoprenaty.com/2019/11/co-to-jest-mose.html Salut.
  • @Wican 12:16:47
    To taki sam fakt historyczny, jak ten że murzyni sami zaciągali się na statki, żeby dotrzeć do Ameryki i z radością pracować na plantacjach trzciny cukrowej. Takie opracowania " historyczne" też już istnieją.
  • Mamy problem, nic się nie zatopi może poza Wenecją i kilkoma wyspami.
    Więc, jak na razie poziom oceanów rośnie w tempie 3-4 mm rocznie, czyli 30-40 cm na sto lat, a 3-4 metry na tysiąc lat. Poza tym, średnia temperatura w środkowych częściach Antarktydy to ok. minus 50 stopni Celsjusza. Więc szanse na stopienie całości mikre są, trochę się wytopi na brzegach i tyle. Poza tym, kto wie jaka funkcja rządzi zależnością temperatury od stężenia CO2? Tyle lat piszą różni, straszą nas, a akurat jakoś tego faktu nie eksponują. Choć od kilku lat grzebie w tym temacie to dopiero niedawno trafiłem na tę informację. To funkcja logarytmiczna z podstawą 2. Oznacza to tyle, że w miarę wzrostu stężenia CO2 coraz wolniej przyrasta temperatura, wpływ CO2 na ocieplenie staje się coraz mniejszy.
    Jeszcze więcej zebrałem takich ciekawostek, jak się zmobilizuję to napiszę tekst na ten temat. Mam na myśli takie sprawy o których wolą nie pisać naukowcy co straszą tym globalnym ociepleniem. Oni mają zasadę, żeby nie kłamać ale … całej prawdy nie napisać. Kłamią dopiero różni dziennikarze czy aktywiści od obrony klimatu, skoro nie są naukowcami to co im szkodzi.
    Prawdopodobnie na obszarach dużego ruchu lotniczego ( USA, Europa ) większą wpływ na ocieplenie ma gwałtownie rosnący ruch lotniczy niż wszystkie te gazy cieplarniane razem wzięte ( których stężenie rośnie powoli ). Zjawisko to zostało już dawno opisane i jest generalnie pomijane w analizach tych co straszą ociepleniem. Dlaczego???
  • @vortex 14:55:15
    A bieguny magnetyczne przesuwają się w tempie coraz szybszym. Z pewnością mają większy wpływ na pogodę niż mój kominek opalany drewnem...
  • Autor
    Mam szwagra Włocha ,który opowiadał mi o jeszcze większej powodzi która nawiedziła Wenecję jakieś 50 lat temu.Nikt wtedy nie wspominał ani słowem ,że jest to skutkiem ocieplenia klimatu ,a co się z tym wiąże topieniem lodowców.30 lat temu będąc w Niemczech czytałem obszerny artykuł naukowy mówiący o grożącym nam (w niedalekiej przyszłości) zlodowaceniu.Podejrzewam ,że naukowcy zajmujący się zmianami klimatycznymi dobrze wiedzą o zbliżającym się ociepleniu ,bo bywały już takie okresy w długiej historii Ziemi.Ale wzorem egipskich kapłanów ,chcą coś ugrać na tym.I dlatego rozpętali tą batalię o emisję C02. Niech ci frajerzy ,którzy mają elektrownie węglowe grubo płaca za to.
  • @Repsol 22:57:56
    właśnie to miałem na myśli pisząc o drzewach i lesie. Wenecja to przykład dobry, bo znany, znany, bo medialny - a problem jest globalny

    Czołem, dziki za ocenę
  • stek....... to od steku, nie potrawy
    1. powódź Wenecji jest efektem afery finansowej , zwyczajnie mafia i chciwcy wzięli i fundusze defraudowali a specjalna zapora co miała stać już gotowa. a nie jest. I TO JEST GŁÓWNY POWÓD POWODZI.
    Drugie wstęp propagandowy o globalnym ocipieniu jest prawdą co do umysłów ludzkich jest prawdą . Ale ten o ociepleniu klimatu z powodów ludzkich..... to szalbierstwo. Produkował się nie będę, wejdźcie sobie na Okiem Vrana czy do p. Białczyńskiego tam jest to ładnie wyłożone. No i baldTV się kłania

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930