Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
397 postów 3009 komentarzy

att

Andrzej Tokarski - się zobaczy

Sprawiedliwość - z wodogłowiem

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

bezmiar podłości zamiast wymiaru spraiedliwości

 

    Witold Sobociński, sławny operator filmowy i muzyk jazzowy, sławny również i z tego, że chętnie, obficie i bezpruderyjnie – klął jak szewc, a nawet lepiej – podczas współpracy ze znanym z nadętej, pretensjonalnej, ostentacyjnej kultury, a nie mniej sławnym reżyserem Krzysztofem Zanussim, wypracował sobie taką metodę, by nie być stale przez Zanussiego upominany, by nie klął. Odchodził na bok, za drzewo, albo za narożnik budynku i tam klął przez minutę bez przerwy. Potem wracał i przez jakiś czas – nie klął. Potem znów szedł za drzewko.

 

Ja, zanim napiszę ten tekst, będę musiał wyrzucić z siebie nie mieszczącą się w minucie dawkę kurew, chujów i skurwysynów – ze wskazaniem na tych ostatnich.

 

A teraz do rzeczy, narracja jest taka: we wczorajszym programie (Polsat News) Państwo w Państwie pokazano sprawę niepełnosprawnego, chorego na wodogłowie młodego człowieka, który dość nieopatrznie podjął – po długich bezowocnych poszukiwaniach – pracę. Pracę kuriera w młodej, jak mu powiedziano, firmie kurierskiej. Samej pracy było niewiele, godziny dogodne, jakieś, choć niewielkie pieniądze – oferta idealna dla osoby o ograniczonych możliwościach zarobkowania, ale mogącej prowadzić auto.

W krótkim czasie okazało się, że Pan Wojtek nieświadomie zatrudnił się jako tzw odbierak w gangu działającym metodą na wnuczka. Wszedł we współpracę policją, uczestniczył w kontrolowanej przez policję rozmowie ze swoimi mocodawcami, poinformował też policję o innych, nieznanych organom ścigania przypadkach wyłudzenia metodą na wnuczka, w których – bez wiedzy o istocie procederu - uczestniczył i w związku z tym wiedział o nich.

W efekcie – bezefekcie policja i prokuratura i tak nie zrobiły nic, Pan Wojtek zaś wylądował na długie miesiące w areszcie z oskarżeniem o czerpanie korzyści z oszustwa (do 8lat), ale ponieważ poinformował o tych nieznanych wyłudzeniach policję i prokuraturę – zarzuty rozszerzono do stałego czerpania głównego dochodu z działalności przestępczej (odpowiedzialność do 12 lat).

Poza tym, że chory, z otwartymi ranami, koniecznością stałej sterylnej opieki i perspektywą bliskiej operacji, Pan Wojciech trafił do aresztu z zimną wodą i bez żadnych możliwości utrzymania higieny – nikt inny nie został zatrzymany, ani nikomu innemu nie postawiono zarzutów. Policja i prokuratura nie podjęła tropu uchwyconego poprzez tą kontrolowaną rozmowę z zleceniodawcą Pana Wojciecha. Mówiąc wprost – nikt nie zrobił nic – ale wsadzono wkręconego w całą sprawę nieświadomie inwalidę – który chciał współpracować z organami ścigania. Pan Wojciech Koczorowski, mimo choroby, przed aresztem poruszający się dość sprawnie, z aresztu wyjechał na wózku inwalidzkim, rodzina mówi, że to i tak cud, bo w tych warunkach w zasadzie nie powinien przeżyć.

 

Tyle faktów. Teraz osoby w studio: Pani senator Lidia Staroń, sędzia sądu rejonowego Ładoś, policjant, może były - Rafał Jankowski, oprócz nich w materiałach Tomasz Pawlik z Sądu Rejonowego w Gliwicach i Joanna Smorczewska z Prokuratury Rejonowej w Gliwicach. Brak tym razem niezawodnego na polu bronienia patologii wymiaru sprawiedliwości za wszelką cenę i bez względu na fakty – prokuratora Jacka Skały.

 

I tu – skracając nieco relację – po raz kolejny zderzamy się z przedstawicielami wymiaru sprawiedliwości sprawiającymi wrażenie, jakby żyli w jakiejś rzeczywistości alternatywnej, równoległym świecie-raju dla prawników i policjantów – w którym żadne inne interesy niż tych grup nie mają znaczenia. Więcej – one – te interesy i prawa innych grup - nie istnieją.

Rozumowanie jest następujące: jeżeli organy ścigania i wymiaru sprawiedliwości nie złapały nikogo i nie zrobiły nic, ale za to wsadziły do pudła wprowadzonego w błąd inwalidę – to wszystko w porządku. Zgodne z prawem i opinią biegłych. Jeżeli nie dołożono żadnej staranności, by – mając ich wystawionych – zatrzymać organizatorów akcji na wnuczka, a następnie postawić im zarzuty, nie wykorzystano możliwości zatrzymania na gorącym uczynku – to nic się nie stało, widocznie takie były okoliczności, jeżeli policja i prokuratura coś robi, na przykład robi zaniechanie – to znaczy, że wynika to z okoliczności – i że – tu magiczny zwrot: nie znamy akt sprawy – i nie jesteśmy uprawnieni do oceny takiego postępowania. Jeżeli ryzykując życiem człowieka ciężko chorego umieszcza się go w areszcie bez możliwości odpowiedniej opieki lekarskiej – to wszystko w porządku i zgodnie z prawem, bo jakiś konował pełniący funkcję lekarza aresztowego – uznał, że inwalida może siedzieć w zimnej celi i nic mu nie będzie.

 

Naprzemienne tyrady sędziego Ładosia i policjanta Jankowskiego – udekorowanego gustowną broszką w postaci kajdanek w klapie marynarki, solidarnie wspierane z materiałów filmowych przez sędziego Pawlika i prokurator Smorczewską – zdominowały program. Szczególne wzmożenie budziły nawet nie sugestie senator Staroń, czy jak zawsze wypłoszonego redaktora Tarkowskiego, ale cienie pomyślenia w kierunku – czy przypadkiem policja, prokuratura i sądy INTENCJONALNIE nie torpedowały tego nibyśledztwa – bo trudno tu mówić choćby o pozorach śledztwa – z premedytacją kierując zarzuty jedynie wobec osoby, która, jak być może założono, nie będzie w stanie się obronić. Nikt nie przewidział, że niepełnosprawny może trafić do telewizji i do senator Staroń – osoby godnej najwyższego szacunku za to co od lat w tym oceanie bezprawia – usiłuje robić.

 

Winien niepełnosprawny, bo próbował zarobić parę złotych, ale wszyscy, którzy powinni dawno uniemożliwić okradanie staruszków – a sprawiają wrażenie, jakby ich to kompletnie nie obchodziło, ale biorą przez całe dziesięciolecia sowite pensje z naszych podatków – niewinni jako biełyje lelije. I sąd i tiurma temu, kto by choć pomyślał, że policja i prokuratura i sądy kryją przestępców, współpracują z nimi, są przez nich korumpowani, piją i bawią się wspólnie. W zgodnej komitywie resztę narodu trzymając za twarz. Nie mówię, że zawsze – ale na pewno zbyt często, by to pomijać.

 

Na koniec taka refleksja ogólna:

Szeregowy gangster, jakiś Corleone, czy inny Capone – wymusza haracze, strzela do kumpli po fachu, do policji, podpala sądy. To amatorszczyzna. Wyższa forma ale wciąż amatorszczyzny, to korumpowanie sędziów, policjantów, polityków, czasem wzbogacone o jakieś łamanie kości, porwanie żony nieposłusznego sędziego czy polityka, w ostateczności odstrzelenie połowy głowy. To dalej partanina, niegodna prawdziwego wirtuoza.

Trzeba myśleć z rozmachem, po wizjonersku – przecież zamiast całe to towarzystwo zastraszać, korumpować, uzależniać – lepiej wyhodować własnych, z własnego kręgu. Wykształci dzieci na prawników, sędziów, adwokatów, polityków – i dalej: bankierów, urzędników, ubezpieczycieli, policjantów, lekarzy. Krew z krwi, kość z kości. Lojalność nie narzucona, tylko, jak się to mówi, wyssana z mlekiem.

 

I rodziny już nie nazywają się od nazwiska założyciela, tylko inaczej: sąd, prokuratura, adwokatura, Urząd Skarbowy, ZUS, Bank, partia polityczna.

A z drugiej strony obcy, spoza rodziny – obywatele, czyli jelenie, barany, leszcze. Każda z rodzin strzyże ich zgodnie z rozdzielnikiem, każda z rodzin jest solidarna z pozostałymi – nazywają to kodeksem etycznym. Jeżeli obywatel zostanie skrzywdzony przez którąś z rodzin, może się zwrócić o sprawiedliwość – do innej, z nią spokrewnionej, a następnie odwołać się - do kolejnej. Aż mu się znudzi, albo aż straci wszystko, co można mu odebrać. Lub na co rodzina/Bank może dać lredyt hipoteczny, a następnie wspólnie z kuzynem-komornikiem zlicytować, wywalić na bruk – a zyskiem podzielić się - w rodzinie, bo bratersku.

 

Takie refleksje przychodziły mi do głowy, jak słuchałem tych sprawiedliwych pastwiących się nad niepełnosprawnym Wojciechem, surowo pouczających go jakie to popełnił straszliwe niegodziwości.

Siedziałem, żułem przekleństwa -  i myślałem: wy kanalie bez cienia przyzwoitości – zabili wam dwu prezydentów, zabili urzędników szczebla centralnego, zabili biskupów, zabili wicepremiera, zabili szefa wojsk specjalnych, wojskowych, naukowców, kapłanów, policjantów, którzy zobaczyli zbyt wiele, szefa policji – a wy nie kiwnęliście małym palcem, by choć jedną z tych zbrodni wyjaśnić i złapać i wsadzić winnych -

- ale jesteście bezgranicznie mocni, kategoryczni i przepełnieni praworządnością - jedynie wtedy, gdy w wasze łapy wpadnie - niepełnosprawny na wózku inwalidzkim.

Bezmiar podłości – nie wymiar sprawiedliwości!

 

Dziękuję za uwagę

KOMENTARZE

  • @Andrzej Tokarski
    Kurła w pięknym świecie żyjemy , Polin jest nie do zrozumienia .Salute Amigo 5* :)))
  • Pełna zgoda,
    Brakuje na to parlamentarnych słów.
    Mafia rządzi i się umacnia, wewnętrzny opanował organizm i rozrasta się jak rak z przerzutami.

    „Każda z rodzin strzyże ich zgodnie z rozdzielnikiem, każda z rodzin jest solidarna z pozostałymi – nazywają to kodeksem etycznym. Jeżeli obywatel zostanie skrzywdzony przez którąś z rodzin, może się zwrócić o sprawiedliwość – do innej, z nią spokrewnionej, a następnie odwołać się - do kolejnej. Aż mu się znudzi, albo aż straci wszystko, co można mu odebrać.”

    A co gorsza, oficjalnie się tym chwalą w telewizji! To wszystko nie może się dobrze skończyć, tak czy owak.
  • @Lotna 22:33:19
    Czemu nie może? W końcu "na rynku" pojawi się któreś pokolenie młodych, które zamiast dać się "dymać" mafiom zacznie z nimi walczyć, metodami mafijnymi (zlecanie zabójstw, pobić itp), bo jak pokazują dzisiejsze doświadczenia, "parlamentarnie" można tylko przegrać i stracić wszystko (czasem i życie).
    ?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31