Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
397 postów 3009 komentarzy

att

Andrzej Tokarski - się zobaczy

Cochones po warszawsku, czyli - na miętko

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

dyplomacja, a kwestia nabiału


        Nie będę przy niewinnych białogłowach wyjaśniał pojęcia cochones – podpowiem tylko, że bywają duże na tyle, że niektórym facetom przeszkadzają w chodzeniu - co w praktyce daje efekt podobny do takiego bezpośrednio po zejściu z grzbietu konia po dłuższym galopie. Ale to nie reguła, bo innym, dla przykładu panu Zbynkowi Delfinowi wyrosły – pod pachami – dając z kolei efekt identycznym z tym jaki w latach 90tych dawało noszenie przez gangsterów – czy częściej chcących uchodzić za gangsterów – dwu telewizorów kineskopowych pod pachami. Po jednym z każdej strony.

Syndrom „cochones” może objawiać się również czysto wirtualnie, tzn: ktoś myśli że je ma i żyje w przyświadczeniu, że są ogromne, do czasu, gdy ktoś mu ten rozmiar i sam fakt istnienia lub nie – zweryfikuję. Niewykluczone, że taki właśnie proces przeżył właśnie pewien przywódca wielkiego mocarstwa – być może po raz pierwszy w życiu przekonawszy się, że zupełnie inaczej się podnosi pięść na bezbronnego, a inaczej na zaprawionego w bojach zabijakę.

Cochones mogą występować również, jak mawiają prawnicy - per substitutia, przez przedstawicielstwo. Np w sytuacji naszych rządzących, wydaje się, że są to ludzie, którzy nigdy nie rywalizowali z innymi mężczyznami, nie walczyli np. na pięści, albo w innej sportowej walce wymagającej wysiłku, przebiegłości, siły fizycznej, samodzielnego zdobywania dominacji. Umiejętności pokonywania i bycia pokonywanym.

 

Młodzi, aspirujący do władzy ludzie na zachodzie, ale i na wschodzie – bliskim i dalekim, są do takiej rywalizacji przygotowywani, oprócz ćwiczeń intelektu, ćwiczą w równym stopniu sztuki walki: boks, zapasy, ale inne formy rywalizacji międzysamczej: tenis, koszykówkę, pływanie, biegi, czasem formy bardziej ekstremalne. Piszę „międzysamczej” - bo w świecie poważnej polityki i poważnej edukacji nikt nie ma i nie stwarza innym złudzeń, kto rządzi na świecie – i nie są to kobiety.

Kobiety rządzą tam, gdzie jacyś poważni mężczyźni podjęli decyzję, że korzystnie jest, by społeczność poddać władzy kobiet – na przykład w celu osłabienia siły tej społeczności. Wtedy daje się kobietom władzę, a mężczyzn pozbawia wpływu na i kobiety i na samodzielność – co czyni ich słabymi, chwiejnymi, pozbawionymi umiejętności decyzyjnych, witalności , woli walki, odwagi, odpowiedzialności za ich-nie ich – kobiety i tych kobiet potomstwo. Taką społeczność łatwo podbić – a potem zwycięzcy – posiadający samoistne tytułowe cochones – w jakieś 15 minut przywrócą podbitym kobietom poczucie rzeczywistości i i ich rzeczywiste znaczenie i pozycję społeczną – zwłaszcza w zakresie sprawowania władzy nad mężczyznami.

 

Ale to tytułem dygresji – wynikającej z konieczności wyjaśnienia użycia słowa „międzysamczej”.

 

W świecie wyćwiczonych i wyedukowanych do dominacji mężczyzn, nasi chłopcy w krótkich spodenkach nie mają szans nawet na sen o cochones. I wtedy pozostaje substitutia – podczepienie się pod kogoś o kim myślimy, że my to jesteśmy bezpłciowe leszcze, ale ten to dopiero jest samiec-dominant – i on nas obroni przed każdym.

To jest niestety myślenie głupie i krótkowzroczne, bo taki leszcz nie wie czy ten jego idol rzeczywiście jest taki mocny – czy też świeci światłem odbitym od innych cochones - a bez nich – też traci swój status.

Nasze rodzime pluszowe tygrysy – tak rozpaczliwie podczepiając się pod kogoś silniejszego - nie biorą pod uwagę jeszcze jednego – silni dominujący osobnicy rywalizują z podobnymi sobie – ale i między podobnymi sobie czują się najlepiej. Chudymi nadskakującymi słabeuszami pogardzają, a ta pogarda jest tym większa im bardziej słabeusze nadskakują i usiłują wkupić się w łaski. Nasi – za przeproszeniem - przywódcy są właśnie obecnie w takiej pozycji.

 

Jest jeszcze jedna forma cochones – to cochones pozorowane. Takie zjawisko – i to ono sprowokowało mnie do tych przydługich dywagacji – mogliśmy ostatni zaobserwować w sekwencji zdarzeń zapoczątkowanej decyzją pana Dudy – cośmy go sobie w chwili zaślepienia, itd…… - o rezygnacji z wyjazdu do Jerozolimy. Zostawiając już zasłużone złośliwości – decyzja słuszna, zrozumiała i wreszcie dająca choćby jakiś pozór istnienia poczucia honoru, godności i osoby i urzędu.

 

Ale taka jest uroda pozornych i pozorowanych cochones, że jeżeli nawet zdarzy się jakiś słuszny odruch niezależności, to zaraz odzywa się służalcza natura i niweczy cały – i tak mizerny, ale zawsze – efekt.

 

W sytuacji imprezy przygotowanej wspólnie przez Putina, Netanjahu i Mosze Kantora, znanego miłośnika Polaków ze szczególnym wskazaniem na Tarnowskie Azoty – czyli kompletnego grona zajadłych nieprzyjaciół Polski i Polaków, na imprezie, której jednym z głównych celów będzie, jak się nie trudno domyślić, atakowanie Polski pod byle wymyślonymi pretekstami -

- nie powinno być żadnej polskiej obecności – ani prezydenckiej, ani dyplomatycznej – ponieważ jeżeli będą nawet niscy rangą dyplomaci, to będą zmuszeni do milczącego wysłuchiwania pod swoim i swojego kraju adresem – bredni i obelg i Putina i Netanjahu i pewnie innych, chcących zapunktować w tym nieszczególnym towarzystwie – co będzie kolejnym afrontem dla Polski – przez samą obecność.

 

Więc żadna polska delegacji w obecnej sytuacji w żadnym razie nie powinna tam jechać – a jeżeli mimo to jedzie, to znaczy, że – jak w tytule: cochones po warszawsko-pisowsku, podaje się wyłącznie – na miętko.

 

 

Dziękuję za uwagę

KOMENTARZE

  • Jako kobieta mam zupełnie inne spojrzenie na sprawę.
    Uważam, że nie o cohones tu się rozchodzi a o wzrok. Tak prezydent Duda jak i wiele innych Polaków, cierpi na krótkowzroczność.

    Pamiętam jak po spotkaniu międzynarodowym prezydent Duda był w Polsce oklaskiwany, za to, że tak bardzo politycznie-dyplomatycznie potraktował Putina. Siedział na kolanach u Obamy i ignorował Putina, a na dokładkę nie stuknął się z nim kieliszkiem.

    Putin dzisiaj mu się zrewanżował: w dodatku użył do tego żydów, a to już sztuka sama w sobie.

    Andrzej Duda "usadził" Władimira Putina przy toaście? WIDEO hitem sieci
    https://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/501667,andrzej-duda-i-wladimir-putin-w-czasie-toastu-na-lunchu-po-sesji-zo-onz.html
  • Przeciż PAD mógł dostać
    rozkazu aby tam się wstawić bez żadnego szemrania - bo toby znaczyło, że na prezydenta atrapy Polski Duda już nie jest przewidziany.
    Wniosek?
    W Izraelu będą grillowane sieroty po Polsce a nie V kolumna dzieci Złego w atrapie Polski - co to przy sterze ją tu postawiono.
  • Zdjęcie, które doskonale przedstawia
    relacje Duda-Trump: https://nczas.com/2020/01/05/trump-zdradzi-kaczynskiego-i-dude-byly-ambasador-usa-ostrzega-rzad-pis-bedzie-mial-problem/

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31