Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
417 postów 3113 komentarzy

att

Andrzej Tokarski - się zobaczy

Jestem SZATAN - Zygmunt Szatan

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

...rzecz nIE o satanizmie...

 

Jestem SZATAN! - Zygmunt Szatan

 

...dawno dawno temu pokręcone ścieżki żywota zaprowadziły mnie , wtedy piętnastolatka – do szkoły średniej. Do Technikum Mechanizacji Rolnictwa we wrocławskich Praczach Odrzańskich.

Na okoliczność tego felietonu przywołam jedną z postaci  szacownego grona pedagogicznego.

 

Pierwsza lekcja matematyki. Nauczyciel się spóźniał, więc towarzystwo wyłącznie męskie (wtedy jeszcze znano tylko dwie płci) huczało buczało, ktoś opowiadał świńskie kawały, inny huśtał się na oparciu krzesła, ktoś bekał,   inny pierdział, gdzieś z tyłu trwała jakaś walka –typowe koszary, czyli pierwszy dzień w nowej szkole.

 

Facet w końcu przyszedł – przedarł się przez tłum małolatów do katedry. Poprosił o ciszę – z niewielkim skutkiem, więc podniósł głos: Dzień dobry, będę was uczył matematyki Nazywam się Szatan… śmiech szczeniaków…. Przerwał na chwilę, przyjrzał się uważniej – kto się śmiał? Odpowiedziałamu głucha cisza, gówniarzeria zorientowała się, że jednak lepiej się nie śmiać.

Nazywam się Zygmunt Szatan i będę was uczył matematyki.

 

Gość był mocno zbudowany, włosów miał na głowie niewiele, ale za to zaskakująco jak na  te czasy – długie. głos miał donośny, sprzeciwu nie znosił. Był wymagający, ale na miarę młodzieży, która wpadła w jego szatańskie łapska – to nie były dzieci z dobrych miejskich wrocławskich podstawówek – tylko w ogromnej większości dzieci wiejskie, po takich a nie innych szkołach i z odpowiednim poziomem wiedzy. Więc nie przesadzał z programem.

Metody nauczania stosował proste – kto sobie radził jako-tako - miał spokój, czasem lekki opierd – albo ścinka w ucho.

 

Ale jak ktoś przesadzał z tępotą, a byli tacy delikwenci – to nie mieli lekko. Szedł taki do tablicy – a jak nie wiedział, to Szatan do niego podchodził z szatańskim błyskiem w oku: co, Cycoń, albo – Ciach  ,durniu- nie wiesz? Nie nauczyłeś się, idioto?

I – walił - w łeb na odlew – a tablica oddawała Cyconiowi, albo Ciachowi – z drugiej strony. Czasem była jeszcze repeta.

Miało to tę zaletę dla pozostałych, że jak się wkur...zdenerwował – to wychodził, ale nie z siebie, tylko z klasy – i szedł do swojego kumpla – uczącego matołów, czyli nas – rysunku technicznego.

 

Stanisław Bronowicki - zwany Bronkiem - miał gabinet z takim dużym zapleczem, częściowo przeszklonym, więc mógł zadawszy temat do rysowania – pójść na to zaplecze – i stamtąd mógł widzieć co się dzieje w klasie – ale my nie widzieliśmy, choć wiedzieliśmy - że jak Bronek wychodzi na zaplecze, to znak, że przyszedł Zygmunt, bo się zdenerwował – i razem pastwią się nad jakąś butelczyną.  I że jak będzie dzwonek, to można wyjść nie czekając na profesora – i zapowiedzieć kumplom z innych klas, że mają luz - rysunku technicznego dziś już nie będzie – bo Bronek miał słabą głowę, więc Zygmunt załatwiał go w trupa.

 

Ja szatańskich metod nie zaznałem – lubił mnie – nosiłem długie włosy, dżinsowe ciuchy wbrew regulaminowi, interesowałem się jazzem, literaturą,   pasowałem tam jak skórzana tapicerka do Ursusa C 330. Z matematyką wielkich problemów wtedy jeszcze nie miałem – w ósmej klasie chodziłem z taką jedną, co była dobra z matmy– więc żeby na lekcjach nie robić jej obciachu, zauważałem ten przedmiot. Rok później dołączył Wojtek Piotrowski zwany Guciem i założył w Praczach – klub jazzowy. Odtąd nic już w Praczach nie było takie jak dawniej.

 

Pomęczyłem się w tych Praczach trzy lata, ale w ostatnim roku szedłem już na rekord, choć się nie udało. Na koniec miałem siedem pał, no, ale Mirek Rak, z którym urywaliśmy się z zajęć, by pić w knajpie w pobliskiej Leśnicy – miał osiem.

 

A po co o tym piszę? A po to – bo jak zobaczyłem te dwa pierwsze komentarze pod poprzednim tekstem – to mi się te szatańskie metody pedagogiczne przypomniały – eeechhh, rozmarzyłem się….

 

 

 

 

KOMENTARZE

  • @Andrzej Tokarski
    :))))) Salute 5*
  • @Repsol 21:03:15
    he, he - założę się, że ci dwaj dalej nie pokumali...
  • Fantastyczne...
    ale nie dlatego, że to nieprawdopodobne. Wręcz przeciwnie, bo żyliśmy w czasach, kiedy wyróżnik stanowiła wiedza i inteligencja. Dziś to śmieci są zasadą nauczania, a wyróżnik to wiedza na zasadzie "kopiuj wklej". Sam z przerażeniem stwierdzałem prowadząc kursy dla nauczycieli informatyki na zlecenie starostwa i UW ich wręcz kompromitująco niski poziom wiedzy tak ogólnej jak i przedmiotowej. Tamta nasza szkoła była nauką życia i wiedzy równocześnie. Dziś to degeneracyjna szkoła "śmietnikowa". Nie jestem geniuszem, ale współczesne zadania maturalne rozwiązuję dla dzieci i wnuczków znajomych bez problemów i przygotowania. Może dlatego, że także miałem oryginała z którego zajęć nigdy nie wagarowaliśmy, bo to on wagarował, ale profesor Wlaźlak z elektrotechniki, który w pamięci rozwiązywał błyskawicznie wszystkie zadania dla maturzystów podczas egzaminów (po prostu cały czas mówił z pamięci). I mniejsza o to, że była to ściąga. Ważne ze dziś oceniony porównawczo poziom większości szkół średnich technicznych na poziomie obecnego trzeciego roku studiów (politechnika). To dlatego istnieje przepaść w komentarzach.
  • @Łabaja 00:41:56
    ...żywi ludzie, prawdziwe zdarzenia...:)

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930